konie
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mielizny

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Yanda

avatar

Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Mielizny   Pon Lip 10, 2017 1:29 pm

Klacz przybyła to sprawnym kłusem, wyciągając przed siebie swoje długie suche nogi. Godziny były nieco późniejsze, dlatego też Yanda  zachowywała wyjątkową ostrożność, nie chcąc zostać zaatakowanym przez jakiegoś nieprzyjaciela, które zazwyczaj  w okresie tych godzin, wychodzą ze swoich nor, czekając cierpliwie, aż nadarzy się okazja na atak.
Na jej szyi oraz klatce piersiowej pojawił się pot, co spowodowała bardzo duszna jak i uciążliwa pogoda, która bardzo źle wpływała na kasztankę. Jej zapach stał się bardziej intensywny, przez co, można było ją z łatwością wytropić.
Zwolniła do stępa. Szła dość energiczne, dokładnie lustrując otoczenie, a jej uszy cały czas bacznie nasłuchiwały, czy aby na pewno nikt się nie zbliża.
Jednak w pewnym momencie do jej nozdrzy dobiegł bardzo dziwna, a zarazem nieprzyjemna woń.
Zatrzymała się, chcą upewnić się, czy może czasem, jej zmysły nie płatają jej figla. Może po porostu ktoś tędy przechodził, a zapach się utrzymał.- pomyślała. Bardzo często tak właśnie się działo..Jednak tym razem, było inaczej.
Klacz położyła uszy po sobie, słysząc jak rude stworzenie wydaje z siebie bardzo charakterystyczne dźwięki, po czym zaczyna ja okrążać.
Yanda stała bez ruchu, czekając, aż lis ją zaatakuje. Widać było, że nie jadł od kilku dobrych dni, jednak nadal był dość sprawny.
W końcu zwierz ją zaatakował, na co klacz zareagowała energicznym kopnięciem tylnymi nogami. Jednak chybiła. Lis był dość sprawy, co spowodowało, że od razu zawrócił ponowie atakując kasztankę, jednak tym razem w nogę.. Yanda poczuła jak mocna szczęka zaciska się na jej przedniej nodze. Stanęła dęba, sprawnym ruchem lądując na ziemi, depcząc przy tym jego ogon i jedną z tylnych łap. Słychać było jedynie głośny pisk, po czym zwierze ponownie wstało i zaczęło krążyć wokół niej. Kulał na jedną nogę, jednak głód powodował, że lis nie odpuszczał.
Ty razem Morganka zaatakowała jako pierwsza. Biegła w jego stronę, po czym odwróciła się, a gdy zwierz zaatakował, klacz kopnęła go tylnymi nogami, jednak tym razem celnie. Słuchać było jak jedno z żeber łamie się, a lis jedynie upadł na ziemię.
I tak pewnie długo nie pociągnie.- pomyślała, uśmiechając się do siebie. Wolała zostawić go, na pastwę losu, żeby cierpiał..
Ostatni raz spojrzała na zdychającego lisa, po czym szybko odbiegła, nie chcąc ponownie zostać zaatakowanym, ponieważ zapach krwi mógł ponownie kogoś zachęcić..

z,t


Otrzymujesz 3PD


Ostatnio zmieniony przez Yanda dnia Pon Lip 10, 2017 10:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Mielizny   Pon Lip 10, 2017 1:50 pm

Przyszła tu, gładząc po brzuchu chrapami. Jej maleńki skarb spoczywał w środku, nieświadomy i piękny.
Coś zawyło w krzakach. Gardłowy, gulgoczący odgłos dławionego krwią warkotu.
Dziki pies miał białe, brudne futro w czarne łaty. Spiczaste uszy, lekko zakręcone. Kapryśne oczy.
Los ukarał ją za odrzucanie daru miłości. Za szukanie dziury w całym. Innych rozwiązań.
Musiała to zabić.
Rzucił się na nią, ona na niego. Sczepili się. Kopnęła mocno, przednią kończyną z kremowym przebarwieniem na kopycie. Zaskamlał, zabolało. Ja też zabolało. Zaawansowana ciąża nie ułatwiala sprawy.
Kopnęła go jeszcze raz, w żołądek. Pies zakleszczył cienkie i ostre igiełki zębów na jej pęcinie, dwubarwna klacz wyszarpnęła ja z bólem i złapała go zębami za kark. Mocno trzymała, byle tylko nie oswobodził się. Pies wyrwał się, warczał. Rzucił na nią z pazurami, klacz opadła na ziemię pod jego naciskiem.
Walnięcie kopyt w brzuch podrzuciło go do góry, Riv kopnela go tylną kończyną, bawiła się psem jak kot kłębkiem. Wstała szybko, patrząc na niego ze złością.
Musi pozbyć się kary losu.
Podskoczyła i wraziła mu przednie kopyta w kark, ale wymsknął się jej. Zaszczekał wściekłe, warknał. Skoczył mu jej gardłu jak wilk, ale odsunęła się szybko, zadębowała i odrzuciła go na ziemię. Upadł na piach, wzniecając tumany kurzu, który gryzł Riviyę w oczy.
Potem doskoczyła i zwarli się w uścisku, on gryzł jej pierś, ona górę jego szyi. Ciekla ciemna krew. Mieszkała się, nie było już wiadomo, która jest czyja. Kundel skomlił i warczał. River milczała, zaciskając zęby na wiercącej się szyi napastnika.

Krew buchnęła gęstym strumieniem. Kość otarła się o kość. Smak mięsa wypełnił usta klaczy. Odrzuciła psa ze wstrętem, podniosła się, wyrównała oddech. Było po nim.
Odbiegła ostrym galopem.


zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yanda

avatar

Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Mielizny   Pon Lip 10, 2017 2:25 pm

Otrzymujesz 3PD Very Happy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mielizny   

Powrót do góry Go down
 
Mielizny
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cavallo :: Strefa fabularna :: Zachodnia Rzeka-
Skocz do: