konie
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 wielka równina

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: wielka równina   Sro Lip 05, 2017 12:33 am

Wielka równina rozciąga się na kilka kilometrów. Obrośnięta jest roślinami, nie do końca soczystymi, ale zwierzętom z pewnością taki pokarm wystarczy. Często zobaczyć tu można stada dzikich koni, jak i bizonów, widłorogów czy innych rogatych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 06, 2017 12:11 pm

Riviya kłusowała, a jej grzywa falowała zalotnie. Lubiła to, nawet bardzo. Mięciutkie fale tykały jej skórę, wiatr rozrzucał włosy. Niestety, nikt nie mógł zobaczyć, jak pięknie kłus eksponował jej gładkie, niewielkie mięśnie, jak skóra napinała się, a sierść błyszczała. Cóż, niektóre rzeczy trzeba zachować tylko dla siebie, pomyślała, przeszła do bardziej ociężałego stępa, aż w końcu zatrzymała się. Zapach dużych, włochatych ssaków połaskotał ją w nozdrza. Spojrzała na lewo i ujrzała krępą antylopę z trzema niemal adidasowymi białymi paskami na szyi oraz dwoma haczykowatymi, czarnymi rogami. Jak żesz się one nazywały? Widłogony? Widłorogi? Tak, chyba tak. Klacz zarżała głośno, jakby chciała nawiązać kontakt, ale widłoróg stulił uszy i spłoszył się. I uciekł.
- Nędzna pomyja! - rzuciła za nim Riviya, dość głośno, by widłoróg usłyszał. Choć pewnie ta tępa koza nie rozumiała ani słowa. A powinna, klacz nie mówiła przecież po tajsku! Potem tylko westchnęła, ciężko, ale kobieco, i zaczęła spokojnie posilać się mdłą, jak na jej snobistyczne poczucie smaku, trawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eithine

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 06, 2017 9:08 pm

Eithine stępowała energicznie, z uniesioną wysoko głową. W taki oto sposób wchłaniała w swe nozdrza zapachy. Oczywiście, jak to ona, gdy zobaczyła konia puściła się galopem w jej stronę. Wyglądało to przyjaźnie, choć unosiła głowę bardzo wysoko, jak konie gdy się czegoś przestraszą. Ale ona się nie bała, no bo czego? Wiatr rozwiewał jej grzywę, a ona machnęła w biegu ogonem. Ostatnie metry, Eithine zwolniła, najpierw do urywanego kłusa, później do stępa. Nie widziała, jak klacz
- Witaj - powiedziała. Ach, jakże się ucieszyła, gdy zobaczyła klacz. Ogierów, prawdę mówiąc, i nie obrażając Banderasa, miała już serdecznie dość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 06, 2017 9:21 pm

Widłorożec chmyhnął, a Riv, jakkolwiek z nieco popsutym humorem, powitał zapach zbliżającej się klaczy. Odwróciła się do niej, by nie stać nieuprzejmie zadem, i uśmiechnęła szeroko, ukazując dołeczki.
- Witaj, witaj - skrobnęła kopytem, tym ciemnym z przebarwieniem, ziemię i oparła nogę na jego czubku. Nareszcie spotkała jakaś miłą osobę, klacz, której dobrze patrzyło z oczu... no, i była klaczą, nie ogierem, a w oczach Riv to ogromny plus. - Jestem Riviya. Mam nadzieję, że nie słyszałaś, jak próbowałam rozmawiać z kozą - zażartowała przyjaźnie. Koza czy nie, dla Riv wszystkie rogate zwierze to jedno i to samo.
Klacz zlustrowała białą uważnym spojrzeniem, zastanawiając się, ile jeszcze koni skrywa ta kraina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eithine

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Pią Lip 07, 2017 12:43 pm

Klacz przywitała ją z 'otwartymi ramionami', jednak wiadomo, że konie takowych nie mają. Eithine uśmiechnęła się do niej, strzepując grzywkę z oczu. Szybko zakodowała sobie w głowie jej zapach.
- Riviya... - powtórzyła. - Ładnie. Ja mam na imię Eithine. - uśmiechnęła się, i przerzuciła grzywę z prawej na lewą stronę. Nie słyszała co prawda, ale domyśliła się, że nie była to zbyt udana konwersacja.
- Nie widziałam, ale zapewne nie było to przyjemne. Kozy to nie konie, chociaż powinny nas rozumieć. - powiedziała. Sama niezbyt lubiła inne zwierzęta. Uważała, że wszyscy powinni mówić tym samym językiem. Tak byłoby prościej, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Pią Lip 07, 2017 1:05 pm

Niedbale przygryzła źdźbło trawy i spojrzała na Eith w zamyśleniu.
- Mhm... ciekawe, że taka koza potrafi okazać więcej godności i przyzwoitości, niż większość naszych ogierów - powiedziała lekkim tonem, chcąc sprowokować rozmowę i wywiedzieć się, w jakim typie jest biała. Może gorącą stronniczką marsów, ogierów? To się okaże. Tak czy inaczej, Riv zaplanowała sobie, że bez względu na hipotetyczne, dzielące je różnice będzie okazywała jej serdeczność. A była do tego stworzona, miała wdzięczny uśmiech, grację, ciepłe - gdy chciała - oczy o kolorze fiołków.
To, co powiedziała, można uznać za w pewnym stopniu pokrętną prawdę. W kozim społeczeństwie panuje łagodność, nie ma haremów ani gwałtów na potomstwie. Tak przynajmniej uważała Riviya, która, można tak powiedzieć, dość sporo w swoim życiu miała do czynienia ze zwierzętami udomowionymi przez człowieka. Chociaż człowieka nie spotkała nigdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Sob Lip 08, 2017 9:46 pm

Uniosła pokryty czekoladowymi ciapkami pysk w stronę idealnej kuli oślepiającego słońca. Równiny może nie przypadły jej do gustu tak bardzo, jakby przypadł krajobraz otaczający drzewo-olbrzyma, gdyby go ujrzała, bo ściana deszczu sprawiła, że nie było widać niczego dalej niż na dziesięć kroków. Całe szczęście błoto w większości osypało się z sierści klaczki, bo pewnie nie zrobiłaby sobie nic z kałuży własnej posoki, gdyby przyszło jej całej trzeć ciałem o chropowaty pień, aby tylko pozbyć się uciążliwej skorupy. Zwolniła kroku, przypomniawszy sobie o uszkodzonej nodze. W tym samym momencie kończynę przeszył paskudny ból, promieniujący do okolic łopatki. Tak jakby ranka się rozdarła, sącząc krwią. Stęknęła. Po czym pokuśtykała jeszcze kilka kroków przed siebie i stanęła jak wryta, zarejestrowawszy obecność dwóch, obcych klaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Sob Lip 08, 2017 11:17 pm

Riveriv rozszerzyła lekko chrapy, czując zapach krwi, wyprzedzający młodą klaczkę o kilkadziesiąt metrów. Zanim wyłapała ją wzrokiem, zapach nasilił się, a Riv zdążyła zaniepokoić.
To była marwari, siwo-gniada, też miała te obłędne, zakręcone uszka. Nie to jednak zajęło uwagę ćwierćarabki, bo zapach krwi był nieprzyjemny i bardzo wyczuwalny. Trzylatka podeszła do niej, pozostawiając swoją rozmówczynię. Spojrzała na ranę, choć niewiele mogła zrobić.
- Chyba nie ma sensu pytać, czy nic ci się niedo stało -  wymruczała, bardziej do siebie niż do niej. - Wygląda brzydko. Przydałoby się przemyć - dodała, patrząc na marwarkę z wyczekiwaniem, jakby chciała usłyszeć jakaś decyzję. Zawsze mogły przejść się nad strumień. Woda może nie pierwszej czystości, ale może trochę pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Sob Lip 08, 2017 11:42 pm

Modri postawiła wyżej te swoje obłędne, zakręcone uszyska, gdy podeszła do niej nieznajoma klacz. Ciało nie spięło tak jak w przypadku, gdy srokatka trafiła na samca. Patrzyła na starszą z niewyraźnym zainteresowaniem, pewną dozą niepewności, jaka towarzyszyła jej przy poznawaniu coraz to nowszych duszyczek. Może gdyby jeszcze klaczka miała ochotę na zawieranie znajomości, przebiegałoby to nieco inaczej. Łatwiej. Uniosła delikatnie pęcinę, aby przekonać się, że owszem, ranka otworzyła się, ale nie było to raczej nic, od czego się umiera. Ranna kończyna wciąż wibrowała śmiesznym ciepłem.
- Spotkałam ogiera... - zaczęła tłumaczyć, ale momentalnie zawiesiła głos. Co niby miała jej powiedzieć? Że przez swoją własną głupotę nabawiła się tego piekącego dziadostwa na nodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Sob Lip 08, 2017 11:54 pm

Tamta chyba bagatelizowała ranę, więc Riv tylko mentalnie, z braku innych opcji, wzruszyła ramionami. Biały ogon smyrnął szczupłe uda, gdy przez chwilę trwała w zamyśleniu. Pamiętała siebie jako dwulatkę. To wydarzyło się właśnie wtedy, nawet nie w nocy. Tamten dzień był bezczelnie piękny i opryskliwie słoneczny. Raził białością popołudnia, żadna ciemność nie ukryła niegodziwości. To było zwyczajnie bezwstydne. I klacz dobrze o tym wiedziała.
- Ohh, nie musisz mówić nic więcej. - W swoim tonie bez większych sukcesów maskowała irytację i wrzącą chęć mordu, na razie trzymaną w chłodni. - Mam nadzieję, że nie skrzydził cię... bardziej - dodała, patrząc na Modririr z ukosa. Zawsze starała się być twardą klaczą, a co jej z tych starań wychodziło, to już inna sprawa. Mimo, że jej niechęć do marsów była nieco teatralna, czasem maska przyrasta do twarzy. A taką bardzo trudno jest odjąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Nie Lip 09, 2017 9:49 am

Cóż, wbrew wszystkiemu Modri miała z ogierami nieszczególnie złe wspomnienia, jak na złość. Jedyny samiec, którego tutaj spotkała, okazał się być względem niej raczej miły albo też nie przejawiał złych zamiarów. Zatupała, a kilka drobnych kamyczków odskoczyło jej spod kopytek. Opuściła już nogę, nie było sensu się nad sobą wciąż rozczulać. Jakaś twardsza nutka w tonie Riv sprawiła, że chrapy srokatki zmarszczyły się w zadumie.
- Nic mi nie zrobił - odparła po chwili milczenia. Przechyliwszy głowę, przyjrzała się klaczy nic nierozumiejącym wzrokiem. Oceniając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Nie Lip 09, 2017 11:19 am

- Zaskakujące - powiedziała starsza klacz, lekko, w zadumie przygryzając wargę. - Uważaj na tych marsów. Wydają się mili, szarmanccy... A to zwykle świnie - skrzywiła się, powędrowała wzrokiem na słońce. Świeciło delikatnie, blado, zza zasłony chmur. Riv prawie nie używała słowa ogier. Zastępowała je innym - mars, bo w końcu samce są z Marsa, samice z Wenus i tak dalej. Nie używała go w zasadzie nie wiadomo dlaczego. Może nie lubiła jego dźwięku, a może bała się, że mówiąc "ogier" będzie się z tą nacją spoufalać. A może nawet ze strachu, nienawiści. Tak chciała by być postrzegana. Jedyne ogiery, które akceptowała, to takie, które lubią inne ogiery. Wtedy wiadomo, że nikt nie ucierpi. Zachowywała się wobec nich niemal... przyjaźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Sro Lip 12, 2017 11:01 pm

Młodociany umysł Modri powoli przetwarzał słowa drugiej klaczy, karmił się nimi, po czym wpychał do jakiejś szufladki. Świnie. Przesłanie byłoby dla klaczki może jaśniejsze, gdyby jeszcze wiedziała kim albo czym były owe świnie. Ta wiedza przynajmniej ułatwiłaby jej rozumowanie. Srokatka przecież do niedawna nie wiedziała nawet, że istnieje coś takiego jak ogier. Rozumek jednak przyrównał sobie, zważył, przyporządkował i machinalnie ustawił świnie jako jego synonim, ot.
Przechyliwszy łeptynkę, zarechotała. Jej śmiech przypominał dźwięk tłuczonego w oddali szkła. Z jakiegoś powodu słowa Rivi wydawały jej się zabawne.
- Dlaczego udają? - Proste, dziecinne pytanie zadane przez równie dziecinną klaczynkę. Z nieuporządkowanymi myślami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 13, 2017 9:51 am

Dlaczego udają?
Riviya musiała głębiej zastanowić się nad tym pytaniem, zwłaszcza, że nigdy nie zajmowała się studiowaniem ludzkiej (końskiej) natury jakoś bardzo wnikliwie. Widziała, że źle się dzieje. Że klacze są traktowane jak maszyny do robienia źrebiąt. Że muszą okazywać bezwzględną wierność, same będąc zdradzane bez żadnych skrupułów.
- Żeby łatwiej cię dopaść. Obiecują, dają ci poczuć się kimś ważnym, a potem wykorzystują, zamykają w haremie z mnóstwem innych klaczy. Żebyś nie czuła się jedna,
wyjątkowa. Robią cię swoją niewolnicą -
dokończyła, złowieszczo ściszając głos.
Tyle myślała o samcach. O tym, jak przedmiotowo traktują te cudownie stworzenia, jakim są kobiety - klacze. Robią z miłości zabawkę, coś, czym można bezmyślnie pomiatać, a gdy się znudzi, rzucić w kąt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 13, 2017 10:13 am

Zrobiła niedługi kroczek do tyłu, lecz nie w obawie przed Rivi. Jej obecność opatulała ciało pewnego rodzaju bezpieczeństwem, ogarniała Modri jak matczyne ciepło. W taki sposób, że srokatka nie miała ochoty się z nią rozstawać. Wzdrygnęła się, jakby coś lodowatego nagle przejechało jej po skórze. Nijak znała się na świecie, wszystko bowiem przed nią, ale z miejsca uwierzyła w przepełnione żarem słowa klaczy.
- Nie chcę być niewolnicą - rzekła twardszym tonem, wyrywając się z zadumy. Zastrzygła zakręconymi uszkami w oczekiwaniu na odpowiedź.
Haremy to zło. Zło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 13, 2017 10:51 am

- Nie pozwolę na to - powiedziała, w jej chłodnym i pełnym ekspresji tonie błysnęła nutka pieszczotliwości. - Dołącz do nas, Amazonek. Przyjmiemy cię jak młodszą siostrę. Będziesz z nami bezpieczna - obiecała. I sposób, w jaki ziorała ma młodszą klacz, sprawiał, że łatwo było uwierzyć w jej słowa. Bo chociaż Riv rzadko coś obiecywała, to zawsze robiła co w swojej mocy, by słowa dotrzymać.
Chciała zabrać młodszą do femary, oj tak. Potrzebne były wszystkie silne, młode klacze, o mocnych psychikach i stalowych poglądach, takie, które nie dadzą się zwieść kuszącemu ciepłu ogierzych chrap.
Ale nic na siłę. Powoli, do celu. Riviya zawsze czuła się w obowiązku tylko uświadamiać, porywać do swojej sekty już może niekoniecznie. Ważne, żeby klacze wiedziały. A dalej to już droga z górki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 13, 2017 1:08 pm

Wiedziała to. Podświadomie miała pewność, że ona na to nie pozwoli. A do bezpieczeństwa, ciągnęło klaczkę jak do niczego innego. Obietnica była zbyt kusząca, żeby z niej nie skorzystać, toteż wyciągnęła długą szyję i wtuliła chrapy w szyję Rivi.
- Mogę być waszą siostrą? - Pytanie było równoznaczne ze zgodą oczywiście; nie miała w końcu powodów, aby odmawiać. Spojrzała przelotnie na Riv, możliwe, że w jej oczach błysnęła nadzieja. Femara się nią zaopiekuje i wykształci, tak to odbierała. W żadnym razie nie czuła się porwana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 13, 2017 1:25 pm

Z przyjemnym zaskoczeniem przyjęła gest małej. Objęła ją swoją długą szyją i skubnęła w kosmyk grzywy.
- Byłby to dla nas zaszczyt - powiedziała nieco żartobliwie, ciesząc się, że kolejna dusza nawróci się na drogę prawdy i feminizacji. - Jak ci na imię? Możesz podać prawdziwe albo wybrać sobie nowe, tylko na użytek Amazonek - dodała. I ona, i Heather miały swoje drugie imiona. W przypadku Hei było to imię, którym przedstawiała się wszystkim, ale Riviya swoje zachowywała tylko dla członkiń femary. Było dla niej czymś bardzo ważnym, może trochę intymnym.
Weźmiemy cię pod swoje skrzydła, młoda Amazonko, pomyślała ciepło dwubarwna klacz.
- Jestem Riviya. Smoczyca.
Lekko wykrzywiła wargi w uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 13, 2017 2:18 pm

Śmieszne, że bezpieczeństwo już otuliło jej pogruchotane serduszko. Nieposłuszne woli srokatki ślepia zeszkliły się leciutko i kilka łez spłynęło dużymi kroplami, rozlewając się w plamy na policzkach. Zmoczyły też sierść Riv. Niższa klaczka ufnie przylgnęła do Amazonki; dawno, a w zasadzie prawie nigdy nie czuła się tak spokojna.
- Mam na imię Modririr - przedstawiła się dźwięcznie, przełknąwszy rozczulenie. Na razie nie miała głowy do wymyślania sobie nowych mian, być może femara jakieś jej nada, przyjdzie z czasem. Docelowo chciałaby mieć jakiś pseudonim, głównie dlatego, że wymyślanie sobie tajnych imion wydawało jej się dobrą zabawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 13, 2017 4:12 pm

Riviya nie odsuwała się ani nie wypuszczała jej ze swoich objęć, dając jej się wypłakać. Przez chwilę zastanawiała się, dlaczego Modririr aż tak lgnie do bezpieczeństwa. Tylko przez chwilę. Jej przeszłość jest jej sprawą. Ale jej przyszłość to dla Amazonek wspólny priorytet. Musiała spotkać się z Heather i przedstawić jej nową członkinię sekty-niesekty.
- Ładnie - mruknęła dźwięcznie, wciąż lekko się uśmiechając. - Chodźmy... trzeba cię przedstawić drugiej Amazonce, mojej drogiej przyjaciółce - oznajmiła tonem łagodnym i nieznającym sprzeciwu. Delikatnie musnęła pyskiem miękkie ucho Modririr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 13, 2017 5:51 pm

Grzała się jej ciałem, tak żeby starczyło jej na kolejne dni. Ostatecznie nie wiadomo przecież kiedy jeszcze nadarzy się ku temu okazja. Przed spotkaniem z resztą kobiecej niesekty podekscytowanie zagnieździło się na dnie jej brzucha, a w rezultacie niecierpliwie przebierała nogami. Wrażliwe na dotyk sierpowate uszka kładły się i naraz unosiły. Wreszcie odkleiła się od starszej klaczy i potruchtała kilka kroków. Odwróciwszy łepek w stronę Riv, zarżała ponaglająco, Modri nie znała drogi, więc naturalnie musiała poczekać. Rivi nie powinna jednak zapominać o jej uszkodzonej nodze, która stanowiła spore spowolnienie.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: wielka równina   Czw Lip 13, 2017 7:01 pm

Rivi westchnęła ciepło, patrząc na Modririr.
Ciekawe, jak to wszystko się potoczy. Femara stawała się mocna. Wrzos. Cal. Modririr. Pieczątka. Szafran. No, jeszcze patronat reprodukcyjny w postaci zakochanych Księżyca i Barbarzyńcy.
I do tego ona, ziorająca na to wszystko ze swojej pieczary Smoczyca.
Podążyła za Modri, kołysząc lekko biodrami, biały ogon ciągnął się za nią po ziemi. Ciekawe, jak długo utrzymają się w tej dziwacznej, ale sprawnej formacji.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: wielka równina   

Powrót do góry Go down
 
wielka równina
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cavallo :: Strefa fabularna :: Bezkresny Step-
Skocz do: