konie
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Vitalia - przechodząca przez wieki

Go down 
AutorWiadomość
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Vitalia - przechodząca przez wieki   Pią Cze 30, 2017 5:49 pm

Imię: Vitalia
Rasa: Koń lipicański
Płeć: Klacz
Wygląd: Vit zdążyła już rozjaśnieć od swojej ostatniej wędrówki. Dotychczas siwo-jabłkowita klacz wyrosła na konia o lekkiej budowie, nie jest już taka krępa. Ma suche pęciny, zakończone specyficznym znakiem rozpoznawczym na lewej przedniej nodze. Jest nim blizna, pozostała po ataku wilka.Przechodzi po przodzie nogi (pięć centymetrów nad kopytem)i  właśnie wspomniane kopyto. Jesj zestaw naturalnych "bucików" z natury jest idealnie kremowy. Jednak co było, to minęło. Lipicanka straciła swoją wysoko rozbudowaną masę mięśniową, ale jej sierść nie "nawiedziło" jakiekolwiek zaniedbanie. Głowę ma o prostym profilu, mocno osadzoną na jej silnej szyi.
Styl bycia: Klacz jest koniem o dużym poczuciu własnej wartości. Jest maksymalnie pewna siebie, cechuje ją chęć dominacji. Jednak bez przesady. Przy ogierach (o ile jej nie zirytują zbytnio) jest niczym łagodny baranek. Lubi być adorowana, choć niekoniecznie pod tylko i wyłącznym względem przyszłego wychowywania źrebiąt. Dla niektórych innych klaczy jest bombą i zapalnikiem w jednym. Jest dla nich agresywna, czasem nawet gdy jest w miarę sama, to możliwość walki jest dlanie niej ekscytująca. Czynnie wdaje się w bójki z innymi. Tak naprawdę to jest tylko droczenie się, ale w obliczu zagrożenia jest w stanie naprawdę świetnie współpracować w zespole, nawet z klaczami.
Upodobania: Hmmm.. Księciunio z bajki dla niej - projekt idealny. Kary lub siwy umięśniony i zarazem inteligentny ogier. Najlepiej by stadko, które by zgromadził było niewielkie - ona i góra jeszcze dwie lub trzy miłe klacze. To jej marzenie.
Tak na poważnie - uwielbia banany, ale są niestety zawsze na drzewie co może trochę utrudniać sprawę zjedzenia ich.
Czego nie lubi: Nie lubi nachalnych ogierów, które na siłę próbują się przypodobać lub wtrynić się bez jej chęci.
Inne*: Zaczęła nienawidzić futra jako trofeum. Przestała wszystko kolekcjonować.
Historia*: Historia tej klaczy rozpoczęła się wraz z ucieczką jej rodziców z prywatnych hodowli. Nie ma sensu przytaczać ich długich, szlachetnych imion. Spotkali się na pustyni wraz z następnym zachodem słońca tworząc życie. To było miłe z ich strony. Jej ojciec był przywódcą stada, a jego główną wybranką była jej matka. Urodziła się rok później, od pierwszych swoich dni poznawała intensywnie swój nowy dom. Rok później urodziła się jej siostra - Pandora. Zawsze uważała ją za niepotrzebną w rodzinie. Chłodno przyjmowała ją jako swoje rodzeństwo. Pandora była jej przeciwieństwiem - niezdarna, miła dla wszystkich, lekkomyślna. Oczywiście, Vita była zirytowana tym dziwnym stworzeniem, które miało mieć z nią coś wspólnego. Wywędrowała, aby być jak najdalej od tej istoty. Od rodziców, od świata. Przebyła przez wiele krain w swoim dosyć krótkim życiu. Saffrin, Karsin, Risum, Sorriso i parę innych. Oczywiście podczas jej nieustannej samotnej migracji zdarzyły się "wpadki". Ile dokładnie? Cztery bodajże. Ale klacz wie, że nigdy nie była świetną matką. Bardziej skupiała się na swoim rozwoju, na tym by być najlepsza. I na Saffrin dopięła swojego celu. Po najeździe elfów otrząsnęła się ze swoich ambicji. Postanowiła odejść i znowu powędrować ku nowej przyszłości, na nowym terenie, na nowych zasadach. Ciągle w jej głowie przewijają się sceny zza panowania w SCK. To wszystko postanowiło upaść, ale czym bardziej jest strome wzgórze Vit czuje adrenalinę, która bez zmęczenia pozwala jej zawsze piąć się pod górę.
Wtem Vitalia się obudziła. Przestraszyła się, gdy zobaczyła kątem oka ścianę. Obiła się zadem o swoje metalowe poidło wiszące na ścianie. Siła była za duża. Metal cicho zgrzytnął, a do stajni jakby wparował mężczyzna. Postawny, z kowbojskim kapeluszem. Klacz o mało nie wyszła z siebie - to wszystko się jej śniło. To było takie realne! Nie rozumiała słów człowieka, który próbował ją uspokoić krzykiem. Otworzył za szeroko drzwiczki boksu, które dały szansę na bilet do wolności. Rozpędzony lipican zderzył się z swoim hodowcą, przewracając go. Jeszcze przez ponad kilka dni klacz obawiała się powrotu tam. Do niewoli. Dotarła jednak do jakiejś równiny - tam gdzie żyją dzikie konie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: Re: Vitalia - przechodząca przez wieki   Pią Cze 30, 2017 6:20 pm

akcept!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
 
Vitalia - przechodząca przez wieki
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cavallo :: Sprawy Forum :: Postacie-
Skocz do: