konie
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jaskinia

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: Jaskinia   Czw Cze 29, 2017 8:07 pm

Jaskinia ta jest położona w głębszej części Wąwozów. Na pierwszy rzut oka wygląda bezpiecznie, w razie nie pogody można się tam bez problemu schować... Choć tak naprawdę nikt nie odważył się, by zbadać, co jest dalej... Diamenty? Złoto? Pewna śmierć?
Jest tylko jeden sposób, by się przekonać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Nie Lip 02, 2017 10:09 pm

Vilgefortz powoli męczył się sfeminizowaną ziemią tego miejsca. Nie wiedział jednak, czego to tak naprawdę dotyczy, czy chaotyczny ustrój końskiego królestwa, czy też może upały, jakie spotkały go po drodze. Wciąż wspominał, dość cierpko, pierwszą walkę, czarną różę, zaschniętą smużkę krwi na piersi, podarunek od Vitalii. Miał też oplutą przez klacz grzywę. Mimo zadrapań i znużenia, szedł przed siebie z uniesioną głową i dumnie rozpiętym jak wachlarz ogonem. Ciemność tchnąca od jaskini kusiła go delikatnie, światło słońca rozświetliło zielone jak liście ślepia. Zaciekawił się tą ciemną, śliską, smutną dziurą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furaha

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Nie Lip 02, 2017 10:28 pm

Furaha wlókł się po rozgrzanej palącym słońcem ziemi. Miał serdecznie dość upału, czuł, że powoli zaczyna nienawidzić tej krainy. Frustracja budziła w nim niezłego hipochondryka i uzewnętrzniała skłonności do hiperbolizacji. Czy to tylko wrażenie, czy serduszko boli z tęsknoty za mateczką Rosją? Surowe zimy i wieczne śniegi do tej pory przywodziły mu na myśl głównie ludzi i zniewolenie. Kto by pomyślał, że kiedyś przyniesie mu jakieś pozytywne skojarzenia? W związku z tym, że chwilowo nie myślał logicznie, gdyż prawdopodobnie przeżywał udar, zupełnie nierozważnie wlazł do pierwszej lepszej dziury w skalnej ścianie. Wąskie przejście kryło za sobą obszerniejszą komnatę. Chłód przynosił orzeźwienie. Dopiero po chwili jego wzrok przyzwyczaił się do panującego wewnątrz półmroku. Wtedy właśnie dostrzegł, że nie jest w jaskini sam. Wpatrywał się przez chwilę bez słowa w stojącego przed nim karego ogiera, podczas gdy jego wymęczony umysł poddawał sytuację analizie.
W końcu doszedł do wniosku, że nie ma ochoty na żadne towarzystwo.
- Dlaczego tutaj przebywasz? - zapytał nieznajomego, a w jego głosie słychać było wyraźną pretensję - Nagrzewasz mi powietrze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Nie Lip 02, 2017 10:45 pm

Odwrócił głowę z godnością, lekko nią poruszając, jakby miał szyję węża.
- Coś ty taki noworoczny? - zapytał szyderczo, ale rozszerzone niemal do stopnia, w którym błyskają białka oczy mówiły, że się zainteresował. W każdym razie, ogier był bardziej interesujący od zimnej dziury nieopodal. Szczupłe nogi, sierść w szampańskie wzory, on mienił się cały miedzianą poświatą. - Ale z ciebie cudo - dodał przesyconym niepokojącą wibracją głosem i uśmiechnął się. Nie przeszło mu przez myśl, że jego zachowanie wykracza poza społecznie akceptowane normy. Nie lubił norm! Był spłodzony po to, by burzyć i wzbudzać anarchię, a potem palić domy i gwałcić wraże żony... albo mężów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furaha

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Nie Lip 02, 2017 11:11 pm

Potrząsnął łbem by nieco ostudzić niekonwencjonalne myśli, które go nachodziły. Szybko wrócił do jako tako formy. Prychnął w duchu, rozdrażniony własnym nieochędóstwem. Oczywiście zewnętrznie pozostał nieporuszony, nie dający niczego po sobie poznać. Puścił szyderczą uwagę mimo uszu, po części dlatego, że nie miał pojęcia co miałby niby odpowiedzieć. Obrzucił nieznajomego oceniającym spojrzeniem. Wyższy od niego, czarny i chudy, i jakiś taki... francuski? Skąd w ogóle takie wrażenie?
- Ty za to nie wyglądasz najlepiej - odpyskował, bo wcale nie spodobał mu się komentarz ogiera. W pewien sposób naruszał jego... sam nie wiedział co, ale czuł się z tym mocno niekomfortowo. Co do jego słów, raczej nie rzucał ich na wiatr i nie wygłaszał bezpodstawnych opinii. I tym razem miał sporo racji, bowiem kary ogier wyglądał, jakby go coś, delikatnie mówiąc, przeżuło. Sierść miał zmierzwioną, grzywę splątaną. Nawet przy sporych brakach światła Furaha dostrzegł smużki krwi na jego piersi i pysku. Mimo to, kary ogier zdawał się w ogóle tego nie dostrzegać. Z rozpostartym ogonem, głową uniesioną i pogardą dla plebsu w elektryzujących, zielonych oczach. Była w tym jakaś dzikość i nieokiełznanie. Furaha obserwował z kamienną miną, jak ślepia nieznajomego przybierają błogi wyraz. Pewnie myśli sobie o czymś przyjemnym...
- Nazywam się Furaha - oznajmił. Po ostatnim spotkaniu i bójce z narwanym agresorem miał zapotrzebowanie na trochę kultury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Nie Lip 02, 2017 11:40 pm

Zły uśmiech plątał mu się w okolicach pyska, taki ot, lekkie skrzywienie warg. Obcy mu się podobał, z zewnątrz w zasadzie niczego mu nie brakowało. Mimo to dla Vilgefortza wciąż pozostawał za grubą, szklaną szybą jego absolutnego braku chęci do socjalizacji.
- Romantycy mówią, że nie wygląd się liczy, a wnętrze -
powiedział z kpiną i pogardą, której nawet nie próbował maskować. - Choć nie słyszałem, żeby szpetoty cieszyły się miłością swołoczy - dodał, krzywiąc głowę i patrząc na Furahę. Ciągnęło go to, że był taki... ruski. Naprawdę go to ciągnęło. - Vilgefortz - powiedział, jak zwykle wypowiadając swoje imię nieco bardziej chrapliwie niż normalnie mówił. Odwrócił łeb tak, że jednym połyskującym okiem zaglądał w ciemną pustkę, a drugim obserwował szampańskiego ogiera. Było w jego ruchach, jego mimice coś. - Wolisz ciemność czy światło? - zagadnął nagle, bo poczuł, że jego skomplikowany dar obserwacji mrze, nieużywany, a skłonność do refleksji wymaga ciągłego pielęgnowania. Jaki jesteś? Na ile sobie pozwolisz? Wolisz stać w mroku, czy wychodzić na słońce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furaha

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Pon Lip 03, 2017 3:02 pm

Z rezerwą obserwował zmieniającą się mimikę pyska Vilgefortza. Kary ogier nie tyle go przerażał, co raczej wprawiał w jakieś dziwne poczucie niepokoju. Fury ocenił go jako nieprzewidywalnego i rozsądek podpowiadał mu trzymanie się na dystans od tego ekscentrycznego osobnika. Tylko że, sam nie wiedział dlaczego, coś go do niego przyciągało. Sporym wysiłkiem woli zmusił się do pozostania na miejscu.
- Cóż, nie znam cię od wnętrza - odparł, jako że taka odpowiedź wydawała mu się w miarę neutralna - Co ci się stało?
Był nawet ciekawy, dlatego zapytał. Lekkie zadrapania nie wyglądały na owoc jakiejś dzikiej batalii, tym bardziej mogła kryć się za nimi jakaś ciekawa historia. Albo i nie. Furaha zupełnie nie mógł go rozgryźć. Vilgefortz sprawiał wrażenie chłodnego i zdystansowanego. Swoim spojrzeniem i postawą zdawał się budować mur odgradzający go od reszty świata. Czemu w takim razie rozbijał ten mur zadając rzucając dziwne, nieprzystosowane do sytuacji uwagi i pytając o... takie rzeczy?
- Nie lubię słońca - odparł, niezbyt zręcznie omijając główny sens pytania. Bo o co tak naprawdę pytał Vilgefortz? Nieprzyzwyczajony do abstrakcji umysł Fury'ego walczył o resztkę rozwagi, jaka mu pozostała. Czy to jakaś zaawansowana psychoanaliza? To co najmniej podejrzane. Nie zamierzał mu niczego ułatwiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Pon Lip 03, 2017 3:40 pm

Przestąpił z nogi na nogę.
- Nic nie przeszkadza, żeby to się zmieniło - mruknął Vil ledwo dosłyszalnie, a potem przez chwilę sam nie dowiedział, że to powiedział. - Nie mam szczęścia do kobiet - odparł już głośniej, delikatnie wstrząsając grzywą, by zasunęła się jak kotara na jego prawym oku. Klacze zawsze go denerwowały. Każda chciała być piękna i wyjątkowa, jednocześnie dążąc do wspólnego wzorca. Swoim istnieniem zaprzeczały sobie samym.
- Ja też nie lubię słońca. I demokracji. - Poczuwszy, że zaczyna zbaczać z bezpiecznej drogi rozmowy, po prostu odwrócił głowę i zaciągnął się zapachem jaskini. Wyczuł pleśń i woń rozkładającego się ciała, a także charakterystyczny smrodek zgnilizny.
Kuszące.
Zatoczył się wzrokiem na tamtego, odprężony, jakby chciał zobaczyć, czy tamten podziela jego zainteresowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furaha

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Pon Lip 03, 2017 5:34 pm

Furaha nigdy nie był zbyt dobry w nazywaniu uczuć. Teraz jednak kompletnie stracił orientację. Dziwny nieznajomy jednocześnie budził w nim niepokój i jakiś nieokreśloną niechęć, ale i intrygował go niesamowicie. Był bardzo realistyczny, ale co chwila zdawał się być tylko wytworem jego wyobraźni. Fury był jak igła kompasu rozproszona przez metalowy przedmiot i miotająca się bez sensu. Popsuty. Mimo to nie wyszedł z roli. Zgodnie ze swoim zwyczajem pozostał nieporuszony. Nie pozwolił na nic, co zdradziło by jego emocje, chociaż jego wnętrzności nie przestawały się kotłować. Chciał już zakończyć to spotkanie, bo zwyczajnie nie lubił tracić kontroli. Gdyby to jednak zrobił, postąpił by wbrew sobie i dlatego był taki rozdarty. Nie chciał palić mostów.
- Słońca niewygodnie jest nie lubić, bo ono nigdy nie znika – zauważył – Co do demokracji, ciężko o nią pośród koni.
Dyskretnie wyjrzał poza smutną dziurę. Gorąca kula ognia wisiała nisko, niziutko nad linią horyzontu. To całkiem dobry pretekst. Furaha nie przepadał za wymówkami, ale na tą chwilę zabrakło mu kreatywności.
- Myślę, że to się zmieni – powiedział, nawiązując do poprzedniej wypowiedzi Vilgefortza – Ale jeszcze nie dziś. Obawiam się, że musimy się pożegnać.
I tak zabawił tu całkiem długo. Nie spieszył się nigdzie, ale nie lubił marnować czasu. Chciał opuścić wąwozy, mimo że zupełnie nie wiedział po co. Jako że znajdował się bliżej wyjścia, wyszedł pierwszy. Nie czekał na rozmówcę, aczkolwiek będąc już kilkanaście metrów dalej, zastanawiał się, co takiego może on tam robić w samotności.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Pon Lip 03, 2017 5:53 pm

Patrzył za nim.
Powoli otrząsnął się z lekkiego oszołomienia. Mimiką twarzy nie dał nic po sobie poznać. Chłodna zieleń oczu zapalała się i gasła, gdy mrugał, jakby chcąc odpędzić mroczki sprzed oczu.
Co tu się właśnie wydarzyło?, zapytał samego siebie. Dotąd nie czuł czegoś takiego. Bardzo mało czuł, bo niewiele i niewielu go obchodziło, a w przypadku cudaka rodem z samego serca rosyjskich tundr, Vil powoli czuł, że coś w nim topnieje. A miał być tylko obserwatorem rzeczywistości.
To moment, w którym obserwacja przestaje ci wystarczać.
Kształtny zad szampańskiego ogiera zniknął mu sprzed oczu dobre kilka minut temu, a kary wciąż rozważał jego ostatnie zdania, chyba na temat jego związków z klaczami.
- Mam nadzieję, że jesteś w błędzie - powiedział sam do siebie tonem, który zdradził go i perfidnie zadrżał. Nie spodobała mu się ta słabostka.
Odchrząknął więc.
- Mam nadzieję, że jesteś w błędzie - powiedział ostro, złowrogo łypiąc dookoła. Nie było tu nikogo. Vilgefortz napotkał jedynie spojrzenie trzech par oczu pająka czyszczącego sobie odnóża pod sklepieniem jaskini.
Musisz być.
Nie ma innego wytłumaczenia na to, co się ze mną dzieje.

Stracił zainteresowanie dziurą. Była taka samotna i smutna.


z/t


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Sro Lip 05, 2017 12:12 am

Małymi krokami weszła do jaskini, rozglądając się dookoła. Ciemno, zimno, punuro i wilgotno. Wzdrygnęła się, czując kroplę wody na pysku. Kopyta wydawały głuchy odgłos, uderzając o skałę służącą za podłoże. Na ścianach było mnóstwo rozległych pajęczyn, Eileen nawet w jedną weszła. Potarła łeb o nogę, chcąc pozbyć się poskudztwa z pyska. Przystanęła w miejscu, nie chcąc ryzykować wejścia w kolejną sieć. Gdzieniegdzie były stalaktyty i stalagmity, jakby wyrastające z sufitu i ziemi. Kilka nietoperzy przeleciało nad jej głową, którą szybko schyliła i trzymała w dole jeszcze przed chwilę, tak dla pewności.
Nie wiedziała co ją tu przywiodło, najprawdopodobniej chęć odwiedzenia całej krainy (albo raczej uciekała przed panującym wszem i wobec upałem). Parsknęła, czując jak coraz więcej kropel wody na nią spada. Z braku jakiegokolwiek zajęcia poczęła przyglądać się ścianom. By zająć czymś myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhun

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 6:13 pm

Znaleźli z Conanem jaskinie. Ogier od dłuższego czasu nie czuł się zbyt dobrze, a Rhun martwił się o swojego partnera. Bał się. Cholernie się o niego bał. Właśnie wracał z jeżynami i jagodami dla chorego ogiera. Starał się jednak trzymać. Spełniał każdą jego zachciankę, choć w większości musiał się domyślać bo Conan był zbyt dumny, żeby prosić o pomoc. Zajrzał do jaskini. Zawsze, gdy to robił bał się, że coś złego stało się łaciatkowi. Napiął wszystkie mięśnie. Zadrżał.
- Skarbie? - wydukał z przerażeniem. Zawsze najpierw czekał na jego głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 6:20 pm

Ogier zalegał tu już od dłuższego czasu. Leżał, odpoczywał, lenił się i znowu leżał. Od tego wszystkiego już nie było miejsca które nie bolało, nie umiał już wytrzymać. Conan przekręcił się na bok leniwie i przyciągnął pod siebie nogi. Chciał wstać, w końcu chciał się wyrwać z tego letargu zwanego jestestwem, chciał żyć a nie być. Splunął krwią która z niewiadomych powodów znalazła się w jego pysku i usłyszał kroki Rhuna.
- Jestem...- Wymamrotał pod nosem, akurat się zabierając do podźwignięcia swojego wychudzonego ciała. Położył uszy i z cichym stęknięciem napiął słabe już mięśnie po czym stanął na swoje cztery jasne kopyta. Oczy miał strasznie podbite, sierść była wypłowiała. Powoli dochodził do wniosku, że to może jego stan psychiczny go doprowadzał do takiej depresji. Odkąd urodziły się dzieci, stał się jakiś inny. A syn jego partnera już w ogóle przelał czarę goryczy, było my z tym po prostu ciężko, chociaż nic nie mówił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhun

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 6:28 pm

Usłyszawszy głos swojego ukochanego zadrżał. Pokręcił głową. Nawet jego głos brzmiał "choro". Westchnął. Przez jakiś czas płakał nad nim, potem starał się trzymać pogodę ducha żeby wesprzeć Conana. Teraz już całkiem nie wiedział co ma robić. Spiął mięśnie. Wlazł do jaskini. Nie wiedział już jak się zachować. Był wystraszony. Spojrzał na ukochanego. Z jego ust wydobył się cichy pomruk bezradności.
- Jak się czujesz kochany? - wyszeptał ze strachem w oczach i głosie. Podszedł bliżej niego i położył przed nim owoce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 6:56 pm

Ogier starał się jakoś pozbierać i spiął mocno mięśnie, wydając z gardła usatysfakcjonowany pomruk.
- Oh tak. Jeszcze coś mi z nich zostało. -Zamruczał obserwując zarysowaną pierś która starała się nie drgać z przemęczenia a umocnić z napięcia. Miał jakieś męskie instynkty w sobie, był gejem ale absolutnie nie brakowało mu testosteronu. Spojrzał na owocki które przyniósł mu partner, tym razem nie chciał się już nad sobą użalać, dosyć tego. Wziął głęboki wdech, napełniając swoje pojemne płuca i wyprostował się, stając dość szeroko na nogach. Zadarł głowę i popatrzył się prosto na swojego ogiera, uśmiechając się do niego jednostronnie. Pierwszy raz od dawna.
- Widzę, że przyniosłeś mi obiad.- Uniósł brew po czym szturchnął kopytem jabłko, które zaczęło turlać się w stronę myszatego aż uderzyło w jego nogę z cichym stuknięciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhun

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 7:17 pm

Starał się trzymać, ale nie potrafił. Nie dawał już sobie rady. Leczył go ziołami, przynosił owoce, troszczył się. Przynosił mu wodę codziennie. Robił co tylko mógł. A wciąż nie było lepiej. Coraz częściej zbierało mu się na płacz. Ale teraz płakał już w samotności. Gdy szedł po wodę najczęściej zatrzymywał się nad strumykiem i po prostu wypłakiwał swój strach.
- Musimy pogadać... Co się dzieje... Czemu żadne zioła nie pomagają? Nie daje już rady... - zaczął płakać i drżeć. Coś w nim pękło. Nie potrafił już dalej udawać. Bał się. Przecież nie mógłl go znów zostawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 8:33 pm

Ogier stał przez chwilę obserwując huśtawkę nastroju swojego partnera. Jakby jego luby był klaczą postawił by mu diagnozę że jest w ciąży i ma wahania hormonów.
- Już się czuję lepiej. - Zapewnił go od razu, wciąż się uśmiechając i podszedł do niego o krok bliżej, po drodze z ziemi zabierając jeden owoc.
- Chciałem ci właśnie zaproponować jakiś spacer, trochę ruchu.- Uniósł brwi, mrucząc z ogonkiem jabłka między zębami. Wyciągnął głowę w jego stronę, szturchając go tym jedzeniem.
- Ej no, mały. Obiecywałem Ci, że będzie dobrze.- Westchnął i zerknął mu w oczy, strzelając z ogona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhun

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 8:54 pm

Rhun nie wiedział co ma robić. Jak się zachować. Na prawdę brakowało mu już sił. Nie mógł stracić go po raz kolejny. Nigdy więcej. Pokręcił głową, chcąc odgonić złe myśli ale nie umiał.
- Wiem, że obiecywałeś, ale nie jest. Jest źle. Z dnia na dzień jesteś chudszy i słabszy. Co się stało? -  spytał podchodząc do ogiera. Swój pysk wepchnął pod jego brodę wtulając się w niego delikatnie. Potrzebował ciepła, ale Conan był zimny. Cholernie zimny i chudy. Powoli wystawały mu wszystkie żebra.
- Ja się nawet boję z Tobą wychodzić. Boję się tu wracać, że zastanę Cię martwego...-  wyszeptał i zadrżał. Po policzku spłynęła mu jedna łza. Wyciągnął tą głowę spod niego i spojrzał mu w oczy.
- Nie mogę Cię stracić. Już nigdy więcej!- wyszeptał z przejęciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 9:08 pm

Ogier rozłożył uszy słysząc wszystkie te obawy które jego partner mu wyrzucił. Westchnął ciężko, unosząc bezradnie brwi i przymykając oczy. Przytulił go kiedy tego potrzebował po czym uszczypnął go delikatnie w kłąb i zerknął w jego oczy z trudem obserwując to jak się zaszkliły. Przez chwilę nic nie mówił, napiął się tylko zdenerwowany i przełknął z trudem ślinę. Położył mu te jabłko na mocny zad ogiera i odszedł od niego kilka kroków, zaczynając przechadzać się po jaskini. Jakie to miłe uczucie móc już chodzić o własnych siłach.
- Wydaje mi się...- Zaczął, przystając na wyjściu i obserwując słońce które właśnie schowało się za chmurami.
- Że to jakaś... depresja była.- Podsumował wzruszając "ramionami" i wciąż patrząc w dal. Nie potrafił się do tego przyznać pyskiem w pysk, twierdził że to taka niemęska choroba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhun

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 9:19 pm

Rhun chciał się zaśmiać ale nie potrafił. Nie miał na to psychicznych sił. Zadrżał i uśmiechnął się tylko do ukochanego. Poczuł, że jednak na prawdę było już lepiej jego partnerowi. W końcu się chociaż ruszył z miejsca. W jego oku pojawił się błysk nadziei. Na razie nie miał zamiaru zapeszać. Więc na ten temat się nie wypowiadał.
- Depresja? Z jakiego powodu? - Spytał bardzo zdziwiony. Przecież miał cudowną córeczkę. Miał kochającego partnera. Przyjaciółki. Czemu miał depresje? Myszaty nic z tego nie rozumiał, ani krzty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 9:29 pm

- Czemu...- Westchnął po raz enty tego dnia i usiadł jak pies, przez co wyglądał przekomicznie. Zerknął na niego kątem oka i uśmiechnął się leciutko, ostatnio strasznie rzadko to robił.
- Wiesz...- Postanowił, że w końcu się przed nim otworzyć na tą sprawę, trzeba było to rozgrzebać, zdezynfekować i zaszyć, bez znieczulenia.
- Szczerze mówiąc, pomimo tego, że mieliśmy te sprawy rodzinne dogadane... Ja, jakoś nie potrafiłem o tym zapomnieć. Gryzło mnie to co noc, ten seks, moja córka. Czułem się jakiś, brudny.- Odwrócił łeb kiedy to mówił, nie potrafił się do tego wcześniej przyznać.
- Bardzo je lubię, obie. Mam po prostu wrażenie, że gdzieś głęboko mnie to skrzywdziło. Dramatyzuje, wiem. Pierdole bez ładu i składu.- Położył uszy po sobie i zacisnął oczy, opanowując ich zaszklenie.
- A kiedy przyszedłeś i powiedziałeś, że tak po prostu ty też zostaniesz ojcem, dostałem kolejnego lepca w ryj.- Splunął gdzieś na bok, kolejną dawką śliny zmieszanej z krwią.
- Masz synka, jest cudny. Widzę, że go kochasz. Widzę też jak na nią patrzysz, na tą siwą.- Zadrżał delikatnie i westchnął. Chciał już mieć tą rozmowę za sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhun

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 9:37 pm

To było ostatnie czego Rhun się spodziewał. Przecież to Conan najpierw bez konsultacji z myszatym dokonał zapłodnienia Rivi. Obgadali to. Rhun czuł się z tym źle, ale zrozumiał. Potem kolejna klacz potrzebowała pomocy. Chciał pomóc. Przecież to ustalali. Czemu był z tego taki wielki problem? Nic nie rozumiał. Odwrócił się zerkając na wejście do jaskini. Zadrżał. Przeszły go nieprzyjemne dreszcze.
- Nie rozumiem Cię. Sam postanowiłeś o byciu tatą bez konsultacji ze mną. Tak po prostu tego dokonałeś. A teraz? Teraz prawie umarłeś z powodu tego że mamy rodzinę? Mamy wspaniałe dzieci i kochane przyjaciółki? Przecież z Wrzoskiem łączy mnie to co Ciebie z Rivi. Uwielbiam je obie. Są cudowne. Świetnie się zajmują naszymi dziećmi. Ale nic więcej. - mówił to cicho ale tak że srokaty go słyszał. Patrzył cały czas w stronę światła, które wślizgiwało się przez wejście do jaskini.
- Ciebie kocham. I nasze dzieci kocham. Równie mocno Tan jak i Szafranka. Z Tobą chce się zestarzeć. A dziewczyny kocham jak siostry, przyjaciółki. Nie rozumiem Cię. - spojrzał na swojego ukochanego z kolejną łzą na policzku. Mógł go stracić... Nie do końca pojmował to wszystko. Nie wiedział co teraz zrobić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 9:57 pm

Czuł że myszaty go nierozumie, aj, to niedobrze. Zaczynał mieć chyba jakąś paranoje, był chyba zbyt mało koniem a za dużo jakimś innym stworzeniem, miał zbyt wrażliwą duszę na takie wielkie cielsko. Nie potrafił myśleć swoim drugim mózgiem, wiec za dużo rozmyślał nad sprawami miłości. Raz uwielbiał swoją córkę, kolejny raz jej nienawidził, rozdwojenie jaźni? Może.
- Wrzosikiem.- Powtórzył jakby z jakąś obrazą. To go właśnie irytowało, był najzwyczajniej w świecie zazdrosny o to, dlatego też nie przybył na poród małego, który odbył się niedawno.
Podniósł się dość ciężko i wyszedł z tej jaskini, pozwalając słońcu podziałać odrobinę na swoją sierść, brakowało mu promieni tej gwiazdy, jej ciepła.
Usłyszał jego kolejną wypowiedz, ale nic na nią nie odpowiedział, nie miał żadnej istotnej riposty która wniosła by coś do rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhun

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 10:06 pm

Pokręcił głową. Że co? Był zazdrosny? To nie od zaczął kochać się z innymi. Czyli on mógł ale Rhun już nie? Że co? Co tu się właśnie działo...
- Do cholery, Ty też zdrabniasz imię Riv. I jakoś nie robię problemów. Przecież ja kocham Ciebie. Jesteś najważniejszy dla mnie. Czemu teraz robisz o to problemy? Czemu nie pomyślałeś wcześniej? - miotały nim emocje. Żal, smutek, strach, zazdrość. Wszystkiego było za dużo. Zadrżał i upadł na kolana. Nie miał już na to sił. To codziennie przebywał z nim, przynosił jedzenie, dbał o niego, robił co tylko mógł, żeby mu pomóc. Żeby być przy nim. Ale wciąż było źle. Zacisnął powieki, żeby się nie rozpłakać. Co on miał zrobić. Jak się miał do tego odnieść...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Wto Lip 11, 2017 10:16 pm

Ogier stał na dworze czerpiąc ze słońca jakąś pozytywną energie co do tej popierdolonej sprawy. Nie wiedział jak się do tego ustosunkować, wiedział że jego partner zareagował płaczem ale na razie nie miał cywilnej odwagi żeby do niego podejść i pocieszać go że wszystko będzie dobrze. Szczerze powiedziawszy, nie wierzył w to jakoś. Zamknął oczy kierując pysk w stronę aktywnej gwiazdy i uniósł nieco ogon, zaciskając mięśnie. Jednego tylko był pewien, koniec bezradności, już dość użalania się nad sobą. Przez dłuższą chwilę jeszcze stał tam jak słup po czym odwrócił się w stronę jaskini i podszedł do myszatego.
- Przepraszam więc, że chciałem jej pomóc. Myślałem, że kiedy na świat przyjdzie mój źrebak poczuje się jakiś bardziej na miejscu. Coż za niespodzianka, że znowu się pomyliłem.- Rzucił zupełnie cynicznie i uśmiechnął się wrednie, sam z siebie kpił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jaskinia   

Powrót do góry Go down
 
Jaskinia
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cavallo :: Strefa fabularna :: Skaliste Wąwozy-
Skocz do: