konie
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pastwisko bizonów

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Czw Lip 06, 2017 6:54 pm

Ogier sam się nie naprzykrzał, był ponad tymi prymitywnymi instynktami. Nie okazywał się nigdy jako napalony samiec buchający testosteronem i bijący we wszystko dookoła, byle by dostać się do klaczy i do władzy. Cisza między nimi mu nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie: atmosfera spowodowała że zauważył delikatne ruchy klaczy i uśmiechnął się pod nosem. Była ładna, urokliwa i zdecydowanie miała w sobie coś niezwykłego. Conan przeszedł jeszcze dwa kroki w poszukiwaniu kolejnej kępki trawy i powąchawszy ją, skubnął znowu odrobinę. Parsknął cicho żeby nie wyrywać jej z zamyślenia i podkulił uszka jeszcze odrobinę. W końcu zdecydował się podejść trochę bliżej, by schować się przed deszczem pod malutkim drzewkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Czw Lip 06, 2017 7:09 pm

Przedłużające się milczenie nie było w jej typie. Obserwowała czujnie ogiera, skupiała na nim całą swoją uwagę, jednocześnie robiąc wszystko, aby było wyraźnie widać, że w najmniejszym stopniu nie jest nim zainteresowana. W końcu, musiała trzymać się swoich reguł! Samiec to zły samiec, a dobre samce nie istnieją. Oni umieją tylko latać z wywieszonym...! językiem...
Ruch czarno-białego, jakim było podkulenie uszu, sprawił, że nie dała rady się powstrzymać i cicho, dźwięcznie się roześmiała, po czym gwałtownie zamilkła i w myślach opluła się brzydkim wyzwiskiem. Te uszy, ach! Riviya nigdy nie przyznałaby tego sama przed sobą, ale od kiedy pierwszy raz ujrzała te kręcone końcówki koni marwari, zakochała się w nich.
Musnęła pyskiem jeżynę, ale straciła wątek i odechciało jej się jeść. Deszczyk, siąpiący coraz intensywniej, nadał jej dobrego pretekstu. Wciąż, jakby nie zauważając ogiera, podsunęła się z gracją kilka kroków w stronę drzewka - ach! pech! - tego samego, co marwarczyk.
- Dzień dobry - mruknęła do niego cicho, ale nawet przyjaźnie, niespotykane jak na nią i jej burzliwe relacje z ogierami. Kilka kropel dżdżu sprawiło, że zakręciło jej się w nosie i kichnęła cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Czw Lip 06, 2017 7:35 pm

Jemu za to milczenie nie przeszkadzało ani trochę, czuł spokój i jakąś harmonie w jej obecności. Kiedy się zaśmiała, zerknął na nią z jakimś błyskiem w oku. Przez chwilę zastanowił się czy zrobił coś niestosownego, czy w czymś się nie opanował... Spojrzał po sobie a później westchnął cichutko, nie znajdując nic co mogłoby przykuć uwagę. Może po prostu nie podobał jej się jego wygląd. Conan często spotykał się z niezbyt miłymi wyzwiskami, był do tego przyzwyczajony aż za bardzo.
Wsłuchał się w echo deszczu które rozprzestrzeniało się po pastwisku i powoli zaczynało szaro pluskać w kałużach tworzonych przez wodę. Smagnął ogonem i wyprostował się nieco, słysząc jak klacz się zbliża. Uśmiechnął się do niej miło, ale żeby znowu nie wyjść na przesadnie narzucającego się, odsunął się nieco, robiąc jej miejsce.
- Dzień dobry, droga Pani. Deszcz nie oszczędza, hm?- w końcu się odezwał. Jego głos był odrobinę zachrypły ale pomimo tego, przyjemnie się go słuchało. Stał odwrócony do niej z tej zupełnie białej strony. Można powiedzieć że wyglądał jak dwa konie sklejone w jednym ciele. Sam nie miał pojęcia jak to się stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Czw Lip 06, 2017 7:46 pm

Próbowała jak najmniej widocznie ściągnąć nozdrza, by poskromić kolejne kichnięcie. Wreszcie się udało, wypuściła nosem rozgrzane powietrze. Mars stał przy niej tak blisko, że czuła bijące od niego ciepło.
Mars. Tego słowa używała, żeby rozminąć się w myślach ze słowem samiec, ogier i tym podobne. Nigdy nie daruje całej ich populacji urazy, jakiej doznała, tego, że wszystkie kobiety, klacze traktują jak automaty z cukierkami. Co bardziej biegli domyślą się sensu porównania.
- To tylko mżawka - powiedziała zdawkowo, nie chcąc z nim rozmawiać. To znaczy - chciała, jej ciało rwało się do tego, gotowe obdarzyć tego pana łaskami kobiecej zdolności do paplania, a jest ona niemała. Mimo to, nie mogła pozwolić sobie na łamanie wszystkich swoich feministycznych zasad tylko dla tego, jednego ogiera. Marsa. Bo wyjątek od reguły wcale jej nie potwierdza, tylko rujnuje, jak domek z kart uderzony żelazną kulą na łańcuchu. I nikt nie wmówi Riv, że jest inaczej. Mimo to coś blokowało jej zwyczajowe, podłe zachowanie.
Wciąż była trochę odwrócona od niego, ale zerkała na niego kątem oka. Był jakby bielszy niż wcześniej. Chciała patrzeć dalej, ale zdradziłaby się ze swoją ciekawością. Przygryzła lekko wargę. Odejdzie stąd natychmiast, jak tylko przestanie siąpić. To tylko przez ten deszczyk. Tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Czw Lip 06, 2017 8:03 pm

Ogier zerkał na nią kiedy nie patrzyła. Cóż akurat mu się udało zrobić to tak, żeby się z nią mijać. Szczęście? Pech? A cóż za różnica - tak było i już. Conan zaś był nastawiony bardziej do klaczy, szanował je kiedy one respektowały siebie. Miał nawet trochę feministyczne podejście do świata. Sam twierdził że samice powinny mieć więcej praw, powinny decydować o swoim losie a nie dołączać do haremu tylko po to, żeby doczekać się potomstwa.
- Mżawka. Wszystko zależy od punktu widzenia. Dla mnie to już bardziej deszczyk. - Zachęcił ją do dalszego dialogu wyrażeniem własnego zdania ale nie naciskał. Nie znali się, nie mieli obowiązku rozmawiać. Przygryzł wargę i uniósł wysoko łeb, wpatrując się w kałuże formująca się kilka metrów od nich.
- Conan jestem.- Dopowiedział jeszcze tylko to, po czym delikatnie się jej skłonił i uśmiechnął się jednostronnie ale wyjątkowo urokliwie. Mrugnął do niej i wrócił do obserwacji wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Czw Lip 06, 2017 9:41 pm

Klacz toczyła ze sobą wewnętrzną bitwę. Oj tak, ogier jej się podobał, ale za nic w świecie nie przyznałaby się do tego. Wszak ślubowała sama przed sobą, że nigdy się nie zakocha, nigdy nie pozwoli na żaden kontakt cielesny z marsem. Z drugiej strony, choć wiedziała, że faceci to świnie, skoro już utknęli razem pod jednym drzewkiem, nawet rozbudowany system teatralnej niechęci nie wzbroni Riv chwili rozmowy. Wszak rozmowa do niczego nie prowadzi - prawda?
Drobne krople nagle stały się jakby gęstsze i częstsze. Charakterystyczny dźwięk rzeęsistego deszczu dobiegł jej uszu.
- Oho - mruknęła klacz z lekkim uśmiechem. - Teraz muszę ci przyznać rację. Porozmawiamy jeszcze chwilę i rozpęta się burza. - poczyniła taką lekkostrawną uwagę, a potem wreszcie odwróciła głowę i spojrzała na Conana swoimi fiołkowymi oczyma, unosząc przy tym nieco zalotnie woalkę ciemnych rzęs. Dopiero teraz zobaczyła, jak śliczne ubarwienie sierści ma jej kompan. Z jednej strony jasny i gładki, kredowobiały, z drugiej łaciaty. No i ta gustowna czerń wokół oka. Przyglądała się mu dość wnikliwie, więc pewnie nie uszło to jego uwadze.
- A ja Riviya... Riv - powiedziała i czuła, że robi jej się ciepło, gdy mars mrugnął do niej. Miała ochotę wywołać w sobie lodowatą pięść, która zdusi frywolne motylki w żołądku. Odejdę i zapomnę. Tak będzie. Nakryła oczy rzęsami i zaraz uniosła je nieco. Poczuwszy strugę chłodnego deszczu, która dosięgła ją przez liście, przesunęła się o krok, niemal stykając się piersią z bokiem Conana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Czw Lip 06, 2017 10:10 pm

Ogier widział jak samica toczy ze sobą jakąś walkę wewnętrzną, ale postanowił puścić w niepamięć na razie. Gdy znowu zabrała głos, skierował na nią te swoje zabawne uszka i odciążył jedną tylną nogę, zerkając na klaczkę. Słysząc jej komentarz, zaśmiał się dość uroczo i pokiwał głową przygryzając nieco wargę na sam koniec. Spojrzał w dal obserwując ścianę deszczu która zaczęła lać dość rzęsiście i dudnić o ziemię. Kobyłka była urocza, zabawna, zdecydowanie w jego typie jeśli chodzi o towarzystwo.
- U, bardzo ładne imię.- Skomentował to od razu nie starając się w żaden sposób jej skomplementować, widać było, że po prostu powiedział to z serca - naprawdę tak było.
Poczuł że klacz się zbliżyła, ale nie protestował, pozwolił jej na to. Nie chciał być wścibski, ale to pytanie samo naniosło mu się na wargi.
- Zimno Pani?- Zapytał przejęty i odwrócił się odrobinę w jej stronę, mógł robić za jej grzejnik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Czw Lip 06, 2017 10:32 pm

Kropelka deszczu spływała po jej nosie, Riv przeczekiwała łaskotanie, czekała, aż dotrze do koniuszków chrap, by zlizać ją elegancko, bez wystawiania języka.
- Mojej mamie zdarzył się przypływ twórczej fantazji -
powiedziała i zamrugała znowu, wachlując rzęsami. Tak, jej matka była niezwykłym stworzeniem. Klacz żałowała, że nie mogła spędzić z nią trochę więcej czasu.
- A... pan? - uśmiechnęła się lekko. - Czemu zawdzięcza swoje imię?
Zagryzła wargi, nie uciekała już wzrokiem, ale zachowała należyty dystans. Niewielkie drzewko mimo wszystko dawało osłonę przed chłodną pluchą. Klacz wyciągnęła i rozprostowała szyję, pyskiem musnęła mokre liście, zerwała sobie jednego i zaczęła żuć go powoli, patrząc na deszcz. Wszystkie bizony już się schowały i tylko ich dwójka zapuszczała pod drzewem korzonki.
- Ach.., nie, nie. Choćby na to nie wyglądało, jestem dość gruboskórna - powiedziała spokojnie, a głos, ma szczęście, nie zadrżał. Była silna, i jego ogierzy urok tego nie zmieni.
Nadal lało, ale gdzieś dalej, za oberwaną chmurą słońce odsuwało chmury i rozpinało pomiędzy nimi swoje promienie. Klacz czekała na tęczę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zapowiedź Sztormu

avatar

Join date : 06/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Czw Lip 06, 2017 11:08 pm

Szedł kilka dni jak ostatni gamoń do tego miejsca... Czuł, że tutaj będzie miał z kim się bić
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Czw Lip 06, 2017 11:41 pm

Zachichotał słysząc komentarz o jej matce i imieniu. Trzeba było przyznać że poczucie humoru to miała. Trochę kąśliwa, trochę zabawna...
Widząc jej zalotne trzepotanie rzęs, przeszły go przyjemne dreszcze. Zazdrościł w niektórych momentach klaczom, jego życie zdecydowanie prostsze by było gdyby urodził się jedną z nich.
Samiec zaczął obserwować kobyłkę gdy ta sięgnęła po liść i sam zrobił to samo, dawno nie jadł takiej zieleninki.
- Tak naprawdę... To nazywam się Conrad. Ludzie mnie tak nazwali. - wzruszył "ramionami", w sumie było mu już wszystko jedno czy go wyśmieje za obciachowe imię czy nie.
- Mój... klan nazwał mnie Conan, jakoś tak zostało.. A nie ukrywajmy i mi się bardziej podoba.- Skwitował i uniósł delikatnie brew znów rzucając spojrzenie w jej stronę.
- Gruboskórna... No cóż, może i Pani jest wytrzymała ale na pewno ma Pani ogromne serce, które skrywa wiele emocji. -Ot tak wydedukował. Jej oczy były ciepłe mimo tego, że była niezależna, zauważył, że sprawił jej lekką przyjemność tą rozmową. Usłyszał jakiś szelest inny od deszczu i zaczął się rozglądać pozostając czujnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pią Lip 07, 2017 12:01 am

Rozluźniła się trochę, słysząc cichy śmiech ogiera. No dobrze, ten wyjątkowy okaz nie był taki zły. A w dodatku bosko ubarwiony. No i jeszcze - ach! - te uszy! Skubnęła jeszcze zerwany listek, a potem pozwoliła mu opaść na zimną, mokrą trawkę. Mimo wszystko przysunęła się do Conana, żeby żadna odległość nie utrudniała wyłapywania słów. Zastrzygła uchem na dźwięk imienia Conrad, ale nic nie powiedziała. Podumała chwilkę nad następną wypowiedzią ogiera.
- Mnie też. Czy mogę... zapytać, co to był za klan? Zaciekawiłam się - przyznała. Bariera, którą się otaczała przed każdym marsem, zbladła. Deszcz przyjemnie szumiał w uszach, wiatr poruszał falami grzywy. Riviya starała się elegancko wyjąć językiem vfragment liścia, który przyczepił się do podniebienia. Parsknęła z niedowierzaniem, słysząc jego kolejne słowa.
- Panie Conanie, zabrzmiał pan tak autentycznie, że zaczęłam się rumienić - powiedziała ze szczerym uśmiechem, spoglądając mu w oczy. - Emocje to swego rodzaju luksus. I nie każdy może sobie na nie pozwolić. -W jej lekkim tonie zabrzmiała kwaśna nuta. Prawdziwe emocje bywały niebezpieczne. Zawsze lepiej trzymać je dla siebie i bliskich, tylko. A jako tę zwyczajną maskę, przywdziewać uprzejmość i wierność własnym wzorcom - choć w przypadku Riviyi te dwie rzeczy wzajemnie się wykluczały.
Zobaczyła, że podnosi głowę i pilnie studiuje otoczenie.
-Coś podejrzanego? -  zapytała, powoli kierując spojrzenie w tę samą stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pią Lip 07, 2017 9:25 am

Zauważył kątem oka to że się rozluźniła, uśmiechnął się pod nosem i przygryzł wargę. Zaczął się zastanawiać dlaczego tak jest.. co takiego przestawiło mu się w głowie jak był młody? A może on po prostu urodził się taki inny? Klacze przy nim zazwyczaj czuły się swobodnie a on nigdy, przenigdy nie mieszał im celowo w głowie, nie chciał się dobrać do ich zadków czy napłodzić stada dzieci.
Ogier odwrócił nieco łeb, żeby niebieskie oczka w spokoju mogły spocząć na pysku klaczki, która zadała pytanie. Samiec uśmiechnął się dość ciepło i kiwnął głową.
- Oczywiście! Droga Pani Rivi, pytania do mnie zawsze są mile widziane.- Skinął delikatnie głową i dał jej się wypowiedzieć do końca.
- Nie ma się co wstydzić prawdy, szczerość jest siłą a nie słabością. Jeśli emocje są mocne warto je przeżywać, uciekanie przed nimi nie służą zdrowiu, wiem coś o tym. Trzeba być rozważnym by nie skrzywdzić innych ale w żadnym wypadku nie należy mijać się z tym co się czuje. - Wyraził swoją opinie w bardzo spokojny sposób i uśmiechnął się do niej przymilnie, kładąc nieco uszy.
- Ah nie wiem... Wydaje mi się że ktoś tutaj jest.- Rozejrzał się by jeszcze raz skontrolować całe otoczenie.
- Wracając...- Wymamrotał, mrużąc nieco oczy i wrócił spojrzeniem do klaczki.
- Klan... Byłem kiedyś w zgrupowaniu... przemytników, złodziei. Tak wiem, brzmi tandetnie ale tak było.- Zaśmiał się cicho pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pią Lip 07, 2017 12:57 pm

Wodziła fiołkowymi oczami za kroplami deszczu. Przez jej umysł, woalkę ignorancji i sztucznego gniewu, przebiła się myśl, że w sumie szkoda, że woda spada z nieba w postaci szarych i nieprzyjemnych strug, przed którymi trzeba się chować. Wolałaby piękne, obłe kryształki, rozszczepiające słońce powoli i we wszystkie strony. Cóż, nawet jeśli rozumiała, że to tylko wina prędkości, grawitacji i tak dalej - nadal czułaby ukłucie niezadowolenia.
Właściwie, ten ogier nie był taki znowu okropny. Nie dobierał się do niej, a nawet, można powiedzieć, ignorował jej mimowolne zaloty. Zastanawiała się, z czego to może wynikać, i wysnuła już swoją odważną hipotezę. Naturalnie, nie dopuszczała do siebie strasznej myśli, że mogłaby mu się po prostu nie podobać. Jej narcystyczny umysł kazał jej domniemywać, że kryło się za tym coś więcej.
- Oj, czy ja wiem - powiedziała, lekko, słodko się uśmiechając. - Gdyby nikt nie tłumił swoich emocji, mogłoby dojść do strasznych konfliktów, nieporozumień, uraz... chyba tylko miłość potrzebuje bezwzględnej szczerości - uznała, przygryzając w zamyśleniu wewnętrzną stronę policzka. Miłość była dla niej zamkniętą i zaplombowaną skrzynią, której bała się ruszać. A co najgorsze - nie wiedziała, że po nocach, jak lunatyczka, sama ryła w niej otwór i szarpała kłódkę.
Chrapy Riviyi rozszerzyły się lekko, ale jako skora do pojedynku i rzutka osoba, naprężyła mięśnie i wyprostowała się. Nic ani nikogo jednak nie czuła, więc tylko pokiwała głową. Mars wzmógł jednak jej czujność; teraz zaczęło jej się wydawać, że są obserwowani, starała się jednak pominąć to uczucie.
- Brzmi całkiem... nietuzinkowo. Dobrze go wspominasz? - zapytała. Deszcz, jakby starał się stać tłem dla jej pytania, przestał lać jak z cebra i znów tylko delikatnie siąpił, nawadniając ziemię i racząc Riv jednym z jej ulubionych zapachów. Zmrużyła oczy i uniosła kąciki warg, węsząc niezauważalnie w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Nie Lip 09, 2017 11:33 pm

Ogier stał jak wcześniej chłonąć atmosferę wyjątkowo urokliwą jak na jego gust. Srokaty lubił patrzeć na deszcz, uwielbiał wsłuchiwać się w jego dźwięk a już w ogóle tracił głowę czując zapach rozmokłej ziemi albo nasyconej wilgotnością trawy, ot, taki fetysz.
Przez chwilę nawet pokusił się o zamknięcie oczu i rozłożenie swoich fikuśnych uszu by zaznać odrobiny relaksu przy tak doborowym towarzystwie. Nie ukrywał tego że klacz mu się podoba, oczywiście, nie było to tło w żadnym wypadku seksualne, po prostu w jego głowie zajęła dość znaczne miejsce już po tak krótkiej konwersacji. Zdecydowanie zapamięta te jej urocze marszczenie chrapek na dłużej.
- Co do miłości, pozwól, że powstrzymam się od komentarzy, moja Pani. Nie miałem w niej zbytniego szczęścia a teraz próbuje posklejać coś co bardzo mocno zniszczyłem... Mam wrażenie że jest to trochę jak usypywanie piasku przy brzegu morza. Ilekroć coś staram się nadbudować, mój nieokrzesany charakter od razu to rozbryzguje.- Westchnął z wyraźną ciężkością w sercu, no cóż, teraźniejszy okres nie był dla niego prosty.
- Czy dobrze wspominam czas w szajce... Eh- Tutaj zatrzymał się przez chwilę a później zerknął na kobyłkę.
- Z początku było świetnie, szczerze... myślałem, że zostanę tam na zawsze. Z dnia na dzień jednak czułem się tam coraz lepiej, aż w końcu zorientowałem się że jest mi aż za dobrze w towarzystwie mojego szefa.- Wzruszył "ramionami" i uniósł swoje zakręcone uszyska, monitorując jej reakcje. Po co miał udawać? Już i tak za długo to robił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Nie Lip 09, 2017 11:56 pm

Krople spadały już rzadziej, najpierw grube jak ziarnka grochu, potem drobne jak główki szpilek. Riviya wystawiła głowę spod drzewnej osłony, nabrzmiała kropla opadła z listka i pacnęła na samiutką krawędź jej chrap. Zaraz wybije podeszczowa północ, a ona ucieknie z ich wspólnego balu, bo każdy odejdzie w swoją stronę. Tak musi być. Ona, kobieta, która chce trwać w związkowej czystości, nietknięta więzami romansu czy zobowiązań. On, który, jak śmiała frywolnie przypuszczać, kochał kogoś, kto był do niego bardzo podobny. Tylko takie ogiery Riv traktowała uprzejmie, a czasem dopuszczała blisko. Bo wiedziała, że mają zasady. I mnóstwo miłości.
- Budujesz za blisko morza - powiedziała cicho, a nawet trochę nieśmiało, nie patrząc mu w oczy. - Tam,
Gdzie piasek jest nietrwały i szybko się osuwa, to są emocje... a miłość nie jest emocją. -
Popatrzyła na niego, przez chwilę miała wrażenie, że oczy jej zwilgotnieją. Tak się nie stało.
- Conanie - powiedziała nagle, wyrzucając z siebie to słowo, jakby długo się powstrzymywała. Zwróciła się do niego tylko po imieniu; nagle inne formy wydały jej się zbyt górnolotne jak na jej prośbę. - Znamy się bardzo krótko, w zasadzie, dopiero cię poznałam. Stoimy pod tym drzewkiem, przyglądam ci się dość długo, ale chyba coś w tobie rozumiem... Mam do ciebie prośbę. Jeżeli się nie chodzisz, zrozumiem - powiedziała, ruchem szyi odgarnęła do tyłu białą grzywkę. Urwała, musiała się przyjrzeć. Bo to nie była tylko kwestia tego, czy on się zgodzi. Musiała chcieć. Musiała być pewna. Zanim go o to poprosi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pon Lip 10, 2017 12:10 am

Klacz stawała się mu coraz bliższa, to śmieszne jak bardzo szybko można wpaść w związek z kimś zupełnie obcym. Jej rady, jej dobrze usytuowane gesty, wspaniałe słowa. Czuł się na miejscu przy niej i pomimo tego że tak naprawdę w ogóle go nie znała, nie krępował się przy niej niczym ani jedną rzeczą.
- Tak, zdecydowanie za blisko...- Powiedział odrobinę się zamyślając i unosząc głowę w górę. Zamknął oczy by poczuć się na chwilę z dala od tych problemów, by być wolnym chociaż na bardzo krótki ułamek czasu. Kiedy usłyszał swoje imię powoli rozchylił powieki i jakby z jakąś magiczną gracją odwrócił w jej stronę łeb, uśmiechając się bardzo ciepło.
- Tak, Rivi?- Wolał zwrócić się do niej po zdrobnieniu, jakoś tak mu pasowało. Malutka, wrażliwa Rivi, która się przed nim otworzyła.
- Mógłbym spełnić większość twoich próśb, jeśli miałbym być szczery. - Westchnął zaraz po tej wypowiedzi i patrzył wprost w jej oczy. Traktowali się bardzo specyficznie, sam nie wiedział jak to określić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pon Lip 10, 2017 12:35 am

Wiedziała już. Dotąd domyślała się tylko, teraz wiedziała. Była pewna, że on pod jednym, tak nieistotnym względem różni się od klasycznego społeczeństwa. I dlatego go lubiła. Dlatego nie zaatakowała go jak Furahy, jak tego dwumetrowego kuca o dziwnym podejściu do życia oraz wielu ogierów przed nimi. Musiała to wyczuć... kobiecą intuicją.
Rivi. Zarezerwuję to dla ciebie. Bo tylko ty poznałeś moje wnętrze, słodki smak miąższu wiśni pod jej kwaskowatą skórką. Chciała, żeby jej posmakował. Rozgryzł tę skórkę. Ale nie może rozgryźć za głęboko. Bo wtedy natrafi na pestkę, skrytą wśród delikatnej słodyczy. A do tego nie można dopuścić.
Za blisko. Gdy to powiedział, trąciła go w łopatkę. Za blisko. Cofnęła chrapy. To tylko przyjacielski gest. W końcu wiedziała, jak było.
- Nigdy nie pozwoliłam i nie pozwolę się tknąć ogierowi, który patrzy na klacze jak na przedmioty. Który traktuje nas instrumentalnie. - Mówiła chłodno, z powagą. - A bardzo pragnę dziecka. Bardzo. Nie wierzę, bym znalazła prawdziwą miłość. Nie szukam jej.
Spojrzała mu w oczy, niższa od niego, prosząca. Ale zimna. Bo tego, co mówiła, nie potrafiła przeżyć z emocjami.
- Ty, Conan. Proszę. Nie wykorzystasz mnie ani żadnej klaczy, bo ciebie klacze nie interesują. Wiem, że nie zaprzeczysz. Nie powinnam cię prosić, ale to robię. Proszę.
Myśli latały, dzikie, po jej głowie. W miąższu wiśni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pon Lip 10, 2017 12:50 am

Miała racje, Conan różnił się od wielu pospolitych ogierów biegających z... interesem na wierzchu.
Analizował bardzo powoli każdy jej ruch, nie był w tym uciążliwy, widać było ze studiuje jej zachowanie w dobrej wierze - chciał ja po prostu poznać. Szukał w niej jakiegoś oparcia w swojej inności i czuł się w jej oczach w pewnym stopniu wartościowy. Kiedy trąciła go w łopatkę zaśmiał się bardzo cicho pod nosem i lekko pociągnął za kosmyk jej grzywy, tez musiał jej pokazać ze ją polubił. Jej zimny ton nagle wyrwał go z frywolnego zachowania i z przejęciem wlepił wzrok w oczy kobyłki. Spoważniał na równi z nią i kiwał głową raz na jakiś czas by jej nie przerywać, nie chciał przecież wyjść na ignoranta.
Wysłuchawszy jej prośby, jego emocje były wypisywane na pysku - od zaskoczenia po cały wachlarz zadumy aż po delikatny uśmiech. Ani przez chwilę się nie zawahał, wciąż chciał je pomóc, chciał spełnić jej oczekiwania. Mogli przecież wzajemnie sobie pomóc.
- Oh.- Wyszeptał bardzo cicho po czym rozłożył swoje zabawne uszka. Zapach rui powoli zaczął przedzierać się do jego nosa.
- Pomogę Ci, oczywiście że tak!- Od razu odpowiedział twierdząco.
- Mam nadzieje, że będę mógł go lub ją odwiedzać, hm?- Wyszeptał z nadzieją, tylko to chciał wiedzieć. W końcu... to będzie jego pierwsze dziecko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pon Lip 10, 2017 1:11 am

Przez chwilę zastanawiała się, w jakim stopniu jej prośba była akceptowalna społecznie. Doszła do wniosku, że w żadnym i to poprawiło jej humor. Tyle różniło ich od zwykłych koni, zwykłych ogierów z wielkimi piszczałkami i zwykłych klaczy wychowujących stada niechcianych źrebiąt. A jednocześnie też byli zwyczajni. Zwykły gej. I zwykła feministka. Właśnie znaleźli idealny dla siebie układ.
Nie kocham ciebie, a ty nie kochasz mnie. I dlatego, ogierze z najgorętszymi uszami na świecie, kochajmy się.
- Dziękuję, Con. - Chciała podziękować mu teraz, żeby później nie czuć się niezręcznie. Uśmiechnęła się, lekko, szczerze, naturalnie, elegancko. Uśmiechnęła się tak, jak nigdy więcej nie planowała się uśmiechać. Do nikogo.
Chyba że do innego ogiera-geja.
Wolnym krokiem podeszła, tak, żeby znaleźć się tuż przed nim. Otarła się łopatką o jego silną pierś. Żadnego uroku. Szacunek, wdzięczność, uprzejmość, dar, pomoc. Żadnej chemii organizmu. To było najlepsze rozwiązanie.
- Mam nadzieję, że będzie mieć twoje uszy - wyznała z cichym śmiechem, jak wstydliwy sekret, wyciągając szyję i pociągając go lekko za jedno z nich. Zachciało jej się zostać jego przyjaciółką. Może kiedyś. Jeśli po wszystkim jej trochę przejdzie. A może nigdy. Tak po prostu.
- Tylko spróbuj tego nie zrobić - powiedziała. -
I odwiedź też mnie, przy okazji. -  
Bo bardzo cię lubię, ale nie chcę tego przyznać. Zresztą i tak o tym wiesz. Rivi uniosła zapraszająco ogon. W jej oczach była życzliwość. Tylko ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pon Lip 10, 2017 9:25 am

Ogier przez chwilę uciekł myślami gdzieś dalej, musiał zaczerpnąć jakiś fantazji by z tym delikatnie ruszyć. Klacze miały prościej, mogły stać jak słup soli i nie spinać mięśni żeby było przyjemnie, ot tyle. Conan zgubił się gdzieś miedzy jego wcześniejszym życiem a nowym związkiem po czym poczuł jej otarcie. Pomogło mu to, nawet bardzo. Przestąpił z nogi na nogę bardzo wolno, z wielką gracją. Nie było mu niezręcznie, wiedział, że klacz tego chciała i była świadoma jego seksualności.
- Nie masz za co dziękować, będziesz dobrą matką.- Był o tym przekonany, po prostu jakoś to wiedział. Miała dobre serce, skrywane pod delikatną powłoczką którą akurat mu zdołało się przebić.
- Wiedziałem, ze chodzi o uszy…- Wyszeptał to tak żeby słyszała, starał się mimo wszystko być dla niej troskliwy w tym wszystkim. Pęciną przeciągnął po jej stawie skokowym, żeby zasugerować jej że jest już prawie gotowy i zamachał ogonem dość nadpobudliwie. Mimo tego że miedzy nimi nie było żadnego pociągu seksualnego, no przynajmniej z jego strony, to otoczenie żyło własnym życiem i nastrajało w dość dobrym kierunku. Było przyjemnie, ciepło, odrobinę wilgotno jeszcze żadnych owadów które mogły by uciążliwie kąsać.
- Będę najlepszym ojcem pod słońcem.- Zapewnił ją już niższym głosem, bo testosteron już porządnie szumiał w jego żyłach i pobudzał jego krążenie. Przeciągnął chrapami po jej udzie, żeby się nie wystraszyła i poderwał się na tylne nogi. Zrobił to wszystko z wielką gracją i pomimo tego że był dość dużym ogierem, prawie w ogóle nie czuła jego wagi. Położył uszy, zamykając oczy i zarżał gardłowo, cicho. Ot, taki miał odruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pon Lip 10, 2017 9:48 am

Westchnęła, kobieco, z tęsknotą. Tęsknotą za czym? Nie wiedziała i być może już nigdy się nie dowie. Minione lata były pełne nienawiści, goryczy. W sercu Riv nie ma miejsca na prawdziwe miłostki, tak jak w pestce na więcej miąższu. Wiedziała, była świadoma, że miłość to wielki dar. Ale ona nie miała nic, aby go odwzajemnić. Dlatego nigdy go nie przyjmie.
- Też tak myślę - powiedziała otwarcie, bo przemknęła się do jej myśli dawna duma. Miłości może i nie chciała, ale macierzyństwo było jej powołaniem. I spełni je z równą zapalczywością jak kapłani czy wojownicy. Dlatego, że będzie matką wojującą. Jedną z trzech muszkieterek. Amazonek.
Przyjemny dotyk pęciny nie wywołał niemal nic poza przyjemnym poczuciem gotowości do realizacji zadania. Poruszyła ogonem, chciała go już w sobie. A gdy dostała, rozluźniła całkiem swoje mięśnie i poddała wspólnemu rytmowi. Bo było przyjemnie. Deszcz bębnił, pachniał, czasem muskał skórę zbłąkaną kroplą, ale ginął wśród perlącego się potu. Pachniało mokrymi liśćmi, ziemią, tęczą. Było słuchać... szmer kropel. Wizg wiatru. Jęki. Najpierw było chłodno, ale potem coraz goręcej. Bo mimo braku uczucia, Conan robił to, co robił umiejętnie i chętnie. Było jej dobrze, gdy poczuła, że cały akt, na którym trzyma się ich rasa i porządek wszechświata już niemal mają za sobą. Teraz to już tylko z czystej frajdy. Rivi przymknęła oczy. Przeciągły jęk uwolnił się z jej gardzieli. Fiołkowe oczy, ukryte pod powiekami, były nieruchome.
Nie musisz, dyktowały jej słowa zimne jak trup. Nie potrzebuję cię już. Ale nie mówiła, tylko jęczała. Czasami. Bo rzeczywiście, wreszcie kogoś polubiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pon Lip 10, 2017 10:02 am

Ogier starał się być w tym wszystkim bardzo delikatny ale też stanowczy. Mimo wszystko chciał żeby coś z tego zapamiętała. W końcu to nie była codzienna sytuacja, a już na pewno nie dla niego. Był cicho, pracował bardziej jak maszyna, tylko delikatnymi gestami starał się jej przekazać, że jest tutaj obecny i robi to dla niej. Nie przywiązywał większej wagi do przyjemności chociaż jakaś jego cześć napawała dumą jego ego za każdym razem gdy słyszał jej jęki. Tak już było, głęboko zakorzenione instynkty gdzieś dawały się we znaki a on starał się im poddać dla dobra ich obojga. Sam nie wiedział ile to trwało, stracił rachubę czasu gdzieś pomiędzy pierwszym a ostatnim pchnięciem bioder. Kiedy poczuł, że już ma dość zsunął się z niej delikatnie, chrapami muskając jej zad żeby nie wyjść na jakiegoś zupełnego bezuczuciowca. Odsunął się dwa kroki a później ruszył żeby jej dorównać i schylił głowę, odpoczywając nieco. Co jak co, ale trochę to męczyło.
- Mam nadzieję, że nie było tragicznie.- Starał się zażartować uspokajając oddech, sam do końca nie wiedział czy chce usłyszeć odpowiedz na to pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pon Lip 10, 2017 12:31 pm

Trwało to dość długo, klacz poczuła wszechogarniające zadowolenie. Gdy z niej zszedł, lekki, triumfujący uśmiech rozświetlił pysk Riv. Była pewna, że nie mogło się nie udać. Nie ma mowy o pomyłce. O niewypale. Czuła przez skórę, że maluch zaczyna w niej kwitnąć, nowy, delikatny kwiat kwitnącej wiśni. Bo tak, Riviya kwitła. Zawdzięczała to łaciatemu marwari. Ale teraz, właśnie teraz, po wypełnionym akcie, każdy pójdzie w swoją stronę. Bo każdy coś za sobą zostawia, coś, do czego chce wracać.
- Jesteś w tym dobry - przyznała mu, nie bez oporów. Jeszcze raz musnęła chrapami jego uszy. To było na tyle. Jako samicy, bardzo jej się podobało. Jako Riviya, nie poczuła się wykorzystana. W ani jednym calu. - Do zobaczenia, Con. Życzę wam szczęścia, tobie i... jemu, kimkolwiek jest. Morze, nawet gwałtowne i zmienne, też można pokochać -  powiedziała i uśmiechnęła się nieznacznie. Deszcz przestał padać, rozszczepione światło słońca zatoczyła okrąg na niebie, lśniło siedmioma barwami. Dwubarwna klacz wyszła ze wspólnego ukrycia, krople spadające z liści drzewka nakapały jej na grzbiet. Wciąż nieco rozedrgana, przez pierwsze kilka metrów szła niepewnie. Potem uniosła głowę, dumnie, dostojnie. Zadarła ogon, wysoko, po arabsku. Chłód fiołków, zapach czarnego bzu. Świeżego agrestu. Zimno. Zapomnienie. Podziękowanie. Pocałunek, którego nigdy nie było.
Poszła, godna i pełna gracji, nieoglądająca się za siebie.
Nigdy.




z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Conan

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   Pon Lip 10, 2017 2:20 pm

Ogier odpoczywał przez chwilę przy jej boku i czuł, że nie było jej wyśmienicie ale nie było się też czego wstydzić... Czyli w sumie i tak duży plus dla jego umiejętności zachowania się w takiej sytuacji. Gdy usłyszał ten komplement, jakiś ognik rozpalił się w jego sercu. Mimo wszystko jakieś męskie ego miał a nic niezobowiązujący seks który w dodatku był zapoczątkowaniem nowego życia nawet mu się podobał. Nie miał pojęcia czy powiedziała to z grzeczności, czy tak było ale w tym momencie mało go to obchodziło. Westchnął przeciągle kiedy wypowiedziała do niego te ostatnie kilka słów po czym uśmiechnął się do niej czarująco.
- Może i masz racje. - Skwitował jej słowa i zamruczał. Rhun faktycznie dla niego był jak morze, raz spokojne i delikatne by w ułamku sekundy dać falom sztorm. Odprowadził ją wzrokiem, patrzył jak znikała. Zabrała w sobie jakąś cześć Conana, ich dziecko spłodzone bez jakiegokolwiek uczucia miłości, jednak wciąż o wiele bardziej wyczekiwane niż w większości przypadków.
- Mam nadzieję że będzie chociaż trochę podobne do mnie. - wyszeptał do siebie, ot tak. Poczuł jakąś dumę iż właśnie to się stało, prawdę mówiąc przecież zawsze mogli powiedzieć jej prawdę. Przez chwilę jeszcze jego mięśnie zupełnie napięte trzymały go w dość sztywnym szyku a po dłuższej zadumie w końcu postanowił ruszyć, wygnać ile wykopać wprost do jego morza wzburzonych fal.
/zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pastwisko bizonów   

Powrót do góry Go down
 
Pastwisko bizonów
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cavallo :: Strefa fabularna :: Bezkresny Step-
Skocz do: