konie
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Obozowisko

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: Obozowisko   Czw Cze 29, 2017 11:35 am

Po dawnym obozowisku rozbitym przez rodzimych Indian, zostały niszczejące namioty, ogniska i kilka rzeźbionych totemów. Zostali oni wygnani przez Amerykanów podczas krwawych bitew. Na dzień dzisiejszy Indianie zniknęli z tych terenów, lecz byli oni przyjaciółmi natury i koni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
Calypso

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Sob Lip 01, 2017 3:49 pm

Calypso szybkim kłusem przemierzała tutejsze tereny. Jej serce biło w rytm uderzeń jej twardych, ciemnych kopyt o ziemię. Cieszyła się wolnością, co chwilę odrzucała głowę do tyłu, rżąc z radością. Nagle dotarła w to miejsce. Wyglądało jak wiele obozów ludzi, które do tej pory widziała, ale to było opuszczone. Wydawało się, że nie ma tu żadnej żywej duszy, jedynie odległy szum wodospadu zagłuszał ciszę, która tu panowała. Mimo braku towarzystwa, atmosfera była tutaj całkiem przyjemna. Klacz parsknęła radośnie, po czym przystanęła i się rozejrzała. Znalazła jakąś kępkę trawy i zaczęła ją skubać, unosząc od czasu do czasu łeb, w poszukiwaniu zagrożenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Nie Lip 02, 2017 6:06 pm

//Można? Smile

Przybył tu z gracją, wysoki, chudy i niemal płynący w powietrzu. Wąski pysk przecinał powietrze, a ogon w kolorach węgla zamykał się za Vilgefortzem jak kurtyna za trochę śmiesznym, a trochę makabrycznym przedstawieniem. Utrzymywał prawą stronę pyska tak, by nie tykało go słońce, a blizna na oku pomimo swojej wielkości pozostawała niewidoczna.
- Kobiety... jak zawsze was tu pełno - prychnął sucho, zobaczywszy klacz o burej, w jego mniemaniu, sierści. Dotąd spotykał same klacze, a przecież od zawsze czuł w podświadomości, żed to nie one fascynują go najbardziej. Tęczówki zielone jak szmaragdy objechały jej sylwetkę. W zasadzie, kary anarchista nie chciał jej urazić oschłym przywitaniem. Uzyskał już ten stan, w którym obojętność zalała go całego. Trzeba było wiele mu wybaczyć lub po prostu znienawidzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Calypso

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Czw Lip 06, 2017 12:00 pm

//pewnie Very Happy i sorry że dopiero teraz, miałam zawalone ostatnie kilka dni xp

Calypso spokojnie skubała sobie trawkę, machając jasnym ogonem bez celu. Nagle usłyszała ciche stąpanie, każdy ruch wydawał się być wręcz przemyślanym i wcześniej dokładnie opracowanym. Podniosła głowę. Oczy zakryła jej na początku jasna grzywka, ale po lekkim machnięciu łbem opadła nieco do tyłu, a spojrzeniu Calypso ukazał się kary ogier. Klacz przeszły ciarki, gdyż ten tutaj w pierwszym momencie wydał się jej uosobieniem śmierci.
Na jego słowa prychnęła cicho.
- Jeśli masz coś przeciwko mojej obecności, to odejdź. - Odparła tonem, jakby rzucała mu wyzwanie, co w sumie wcale tak bardzo nie mijało się z prawdą.
Kiedy on zaczął jej się przyglądać, i ona rzuciła mu uważniejsze spojrzenie. Pierwsze, co oczywiście rzucało się w oczy, to to, że ogier był bardzo chudy. No i na pewno wyższy od niej. Po pewnym czasie uznała, że raczej nie można zaliczyć go do "nijakich", ale też na pewno nie do "wyjątkowych".
Wyprostowała się.
- Jestem Calypso. - Z jakiegoś powodu uznała, że wypadałoby się przedstawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Nie Lip 09, 2017 3:21 pm

Uśmiechnął się, a był to uśmiech paskudny, tak paskudny jak pęknięcie na ceramice naczynia, z którego wylewa się cuchnąca i lepka ciecz. Nie miało to nic wspólnego ze złością, jadem czy byciem wrednym. On po prostu nie miał zbyt pięknej twarzy. Podczas uśmiechu wielka szrama przecinająca lewe oko skurczyła się i rozbłysła w słońcu, w całej swojej trupiej okazałości. Zmrużył oczy, których źrenice zdążyły się już nieco zwęzić.
- A, zaraza... - mruknął. Gdyby mógł, wzruszyłby ramionami. Wypaczone skrzywienie na chwilę zniknęło z jego pyska. - Właściwie nic mi do tego. Witaj, panienko.
Nie był brzydki. To znaczy, z pyska i obejścia owszem, bo pysk miał paskudnie, cynicznie ściągnięty; zawsze! Muskularny tors, błyszczące po kociemu oczy i lekka aura mroku mogły jednak być całkiem pociągające dla tych co mniej wybrednych panien. - Villefort. - Nie dodał nic więcej. Zazgrzytał zębami i utkwił w Cal nienatrętne spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Calypso

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Nie Lip 09, 2017 5:42 pm

Calypso stanowczo nie podobały się uśmiech i spojrzenie karego ogiera, czego postanowiła jednak nie okazywać. Uniosła wyżej łeb. Nie miała zielonego pojęcia, o jaką zarazę mu chodzi, ale postanowiła puścić to mimo uszu. Po chwili ogier jakby spuścił z tonu i postawił darować jej obecność.
Calypso nieco się rozluźniła - do tej pory nie zdawała sobie sprawy, że napięła tak bardzo mięśnie. Cal jeszcze raz przyjrzała się ogierowi. Do niewybrednych ona stanowczo nie należała; to znaczy, nie patrzyła na wygląd, ale miała nieco zbyt wygórowane wymagania, jeśli chodziło o charakter.
- Na zdrowie. - Odparła spokojnie, kiedy się przedstawił. Mimika jej pyska była zupełnie obojętna, więc trudno było ocenić, czy żartuje, czy mówi poważnie.
Odwzajemniła jego niezobowiązujące spojrzenie, jeszcze kilka razy mierząc go wzrokiem i starając się określić jego nastrój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Nie Lip 09, 2017 10:02 pm

Gdy już sobie zaklął, trochę podniosło go to na duchu. Mniej więcej tak samo, jak słowa w stylu: ej, wiecie co?
chodźmy wszyscy do domu rozpusty!
Było coś krzepiącego w gorzkiej kipieli, która wylewała się strugami trującej wody spomiędzy ścianek jego sczerniałego serducha.
Na słowa klaczy ogier uśmiechnął się paskudnie, blizna wygięła się makabrycznie. Och, rzeczy, które on wyprawiał z twarzą, gdy szeroko się uśmiechał! Trudno o coś bardziej pozbawionego wdzięku niż jego uśmiech.
- Kąsasz jak osaczona lisica, złapana we wnyki - powiedział, zaczynając swoją ulubioną zabawę w podchody. Obszedł ją dookoła, zachowując dystans, ale tylko pozornie. - Czyżbyś poczuła się dotknięta?
Stanął, nie spuszczając z niej spojrzenia zielonych, modliszkowatych oczu. Jedyne samice, które co fascynowały, to samice modliszek. Tylko one w swojej niezwykłości i egzotyce po zakończonym stosunku odryzały partnerowi głowę i karmiły się jego ciałem. Gdyby coś takiego działo się każdej rasie, myśleliby dwukrotnie. Ale jego, oczywiście, to nie dotyczyło. Pluł na wszystkie klacze tego świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Calypso

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Pon Lip 10, 2017 12:03 am

Calypso ledwo powstrzymała odruchowe skrzywienie, kiedy Villefort uśmiechnął się paskudnie. Przypominał jej trochę aligatora. Tylko kolory się nie zgadzały. No, i aligatory, rzecz jasna, miały na tyle przyzwoitości, żeby się nie odzywać, tylko zjadać na wstępie.
Prychnęła na jego słowa.
- Och, doprawdy? Czyli miałeś już jakieś doświadczenia z lisami? - Zapytała, po czym, zupełnie nieświadomie, znów powędrowała wzrokiem do jego blizny.
Trochę z nim pogrywała, to prawda, ale to było coś jak przyzwyczajenie, zupełnie podświadome testowanie reakcji ogierów na różne sytuacje. Nie, żeby traktowała tak każdego. Niektórzy nie startowali ze straconej pozycji, takiej, jaką zapewnił sobie ten tutaj, tak oschle ją witając.
- Dotknięta? Nie wiem, o czym mówisz. - Obdarzyła go słodkim, ironicznym uśmiechem. W jej oczach pojawił się na krótką chwilę błysk. Raczej wątpliwe, żeby ogier go zauważył, gdyż był trochę zajętym obchodzeniem jej dookoła. Calypso znów napięła podświadomie mięśnie, lecz nakazała sobie póki co oszczędzać siły. Kiedy stanął, obróciła głowę w jego stronę, wyginając szyję w lekki łuk; jasne włosie spłynęło jej po szyi kaskadami falowanych strąków, dających wrażenie, jakby całkiem niedawno była narażona na działanie bryzy morskiej w letni, parny dzień.
Uśmiechnęła się do niego luźno, lecz jej oczy śledziły każdy jego ruch, każde napięcie mięśni czy krok sugerujący, że chce podejść bliżej, niźby chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Pon Lip 10, 2017 1:05 pm

- Lisami? Nie. Ale lisic tu pełno. - pęknięcie w skorupie twarzy znowu wygięło się w U-kształtną parabolę. - Krzyw się. Nie powstrzymuj emocji, jeśli łaska. Obserwacja zachowań w różnych sytuacjach życiowych to materiał na książkę.
Nie, żeby chciał coś wydawać. Kwiaciarnia z czarnymi różami, Kwiatki u Villetalii to wystarczająco prosperujący biznes. Szkoda tylko, że założył go z klaczą.
- Ciekawe. Spinasz mięśnie. Jesteś uważana, więc chyba się boisz, a przynajmniej coś podejrzewasz. Starasz się być silna i grać ze mną, a tymczasem ja jestem dobrym graczem - Małomówność Villeforta rozpłynęła się jak sen złoty. To już nie były słowa, to były jego myśli, obserwacja rzeczywistości, coś co robił z wielkim zapałem. Zielone oko poruszało się z zatrważającą prędkością, w lewo i w prawo, jakby czytał. Czytał ją.
Wygięła szyję. Grzywa obsypała jej skórę jak strumień jasnego piasku. Miała dziewczęcą urodę, uznał. Daleko jej do tygrysiego uroku Vitylli, czy jak jej tam było. Przynajmniej dla niego, bo obiektywnie rzecz biorąc Calypso była śliczną klaczką. Trzeba było go trochę znać, by wiedzieć, że nie ma w sobie poczucia estetyki. Od takiej Cal po tysiąckroć wolał Furahę. Albo takiego Banderasa, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Calypso

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Pon Lip 10, 2017 5:47 pm

Calypso zmierzyła go wzrokiem z kliniczną ciekawością. Doszła do wniosku, że jego blizna była może nie tyle paskudna czy przerażająca, ile zwyczajnie... Niepasująca do niego. Calypso zmrużyła oczy na jego słowa. Słyszała wielokrotnie opowieści wędrowców, które mówiły o ludziach, którzy w pożarach tracili połowy twarzy, w wyniku wypadków musieli zostać pozbawieni kończyn lub stawali się inwalidami, przez co potem byli zgorzkniali, nienawidząc siebie za te defekty, za to, że nie są jak inni. Za to, że są potworami wśród swoich.
Cal zaczęła się zastanawiać, czy tak samo jest z Villem - czy był taki oschły, bo nienawidził swojego odbicia w wodzie? Bo uważał, że życie jest niesprawiedliwe i pogardziło właśnie nim?
Otrząsnęła się z tych rozmyślań, kiedy znów przemówił. Spojrzała na niego krzywo.
- Szukasz mojego potwierdzenia czy myślisz na głos? - Zapytała nieco kąśliwym tonem. Calypso zaczynało nudzić jego towarzystwo. To fakt, był nieco niepokojący, ale przy tym dziwny, co zdecydowanie przeważało nad tą pierwszą cechą.
- Skąd masz tą bliznę? - Zapytała znienacka, już zbyt długo dręczona ciekawością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Pon Lip 10, 2017 9:19 pm

Widział, jak na niego patrzy. I śmiał się z niej, gdzieś głęboko, w duszy. Bo ona myślała, że ciemny bufon cierpi. Że gorzka powłoka porosła go z powodu jakiejś traumy. Na pewno tak myślała, bo... wszyscy tak myśleli. Psycholożkowie. Zapadają się w naturę innych, szukając dziwactw i romantyzmu. A w życiu nie ma romantyzmu. Jest proza. I przedstawienie.
Zagaduję cię, żebyś mnie znienawidziła, zmęczyła, znużyła sie. Sadzę w tobie ziarnko nienawiści.
- A masz jakieś teorie? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Absolutnie jej tego nie zdradzi, ale chętnie sobie posłucha.
Edit: Wysłuchał jej, ukłonił się i poszedł.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Calypso

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Obozowisko   Czw Lip 13, 2017 8:21 pm

//ojoj, nie zauważyłam powiadomienia :{

Calypso wbiła wzrok w horyzont. Gdzieś w oddali słyszała nawoływania jakiegoś drapieżnego ptaka, a nieco bliżej jakieś gryzonie czy inne stworzonka buszujące w trawie.
Czuła na sobie wzrok Villa, ale dalej uparcie patrzyła gdzieś w dal.
Na jego pytanie zrobiła szyją coś, co wyglądało jakby wzruszyła ramionami.
- Pazury. Kwas. Kamień. Wynalazek ludzi. Jakaś lisica. - Wreszcie spojrzała na Villeforta. Wciąż na nią patrzył, ale po chwili ukłonił się i poszedł.
Przynajmniej już nic nie palnął. - Pomyślała i wróciła do jedzenia trawy.
Kiedy się nasyciła, odbiegła kłusem.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Obozowisko   

Powrót do góry Go down
 
Obozowisko
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cavallo :: Strefa fabularna :: Dolina Wodospadu-
Skocz do: