konie
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kościelisko

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: Kościelisko   Czw Cze 29, 2017 11:31 am

Na samym dole olbrzymiego urwiska znajduje się obszar zawalony kośćmi. Niestety, są to szczątki koni. Mieszkańcu mówią, że dawno temu, podczas jednej z ekstremalnych pór suchych, wygłodniałe stado wilków zaczaiło się w wąwozie oczekując ofiary. Była to ich ostatnia nadzieja- wszelka zwierzyna albo wymarła z głodu, albo została zjedzona. Zawędrowało tam ogromne stado dzikich koni, które zebrały się w tak dużą grupę, by wspierać się bardziej. Wilki wtedy zaatakowały, goniąc za końmi przez kręty wąwóz- spanikowane zwierzęta wbiegły aż na urwisko, nie zauważając przepaści przed nimi.
Jeden za drugim spadał w dół, roztrzaskując się o ziemię. Było to krwawe i okropne widowisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
Madaline

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Sob Lip 01, 2017 5:23 pm

Przykłusowała w te tereny z nadzieją, że kogoś pozna. Był straszny upał w tym miejscu. Spojrzała w górę. Na bezchmurnym niebie znajdowało się wielkie i jasne słońce. Opuściła łeb i szła jeszcze chwilę przed siebie gdy zamarła...
Zobaczyła mnóstwo szkieletów koni... Nie potrafiła ocenić ich wieku... zapewne były to dorosłe... od razu przypomniała sobie coś co wydarzyło się w przeszłości. Poczuła łzy w oczach i szybko przetarła je kopytkiem. Głośno westchnęła i obróciła się chcąc zawrócić i pójść gdziekolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Sob Lip 01, 2017 10:09 pm

MISTRZ GRY

To było stado, olbrzymie, połączyło własne siły i postanowiło przeżyć. Ogiery znalazły porozumienie, nie walcząc o dominacje, osierocone źrebięta zostały przygarnięte przez zastępcze matki, a najstarsze konie prowadziły wycieńczoną grupę przez wąwóz. Susza zmusiła je do tego, jednak nie tylko konie podjęły wtedy takie działania.
Dziś leżą tu ich kości. To wszystko, co po nich pozostało. Przygnębiająca myśl... Jak to by było być na ich miejscu? Nie trudno się przekonać.
Usłyszałaś warknięcie. Za tobą, w odległości kilkumetrów znajdował się rosomak. Te łasicowate słynęły z olbrzymiej odwagi... Lecz co kierowało nim, by przybyć aż tutaj? W wąwozy? Tego się nie dowiemy, jednak jedno jest pewne– roślinami się nie odżywia. Klacz nie ma jak uciec, nie uniknie bezpośredniego starcia... Jak wybrnie z tej sytuacji?

Staty rosomaka: [S]1 [Z]3 [P]3 [W]2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
Madaline

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Sob Lip 01, 2017 10:35 pm

Chciała zawrócić lecz coś blokowało jej drogę. Jakieś olbrzymie zwierzę. Bardzo się go przestraszyła. Nie mogła zawrócić ani uciec. Nie pamiętała nazwy tego zwierza, ale w jej pamięci utkwił moment gdy podobny zaatakował jej stado. Na szczęście się obronili, ale jeden koń został dotkliwie pogryziony.
Zrozumiała, że jedynym wyjściem jest atak, czy tam obrona. Jak kto woli.
Czekała aż ten wykona pierwszy krok. Może uda jej się go pokonać, gdy wykona jakiś błąd? Mogła się tylko domyślać. Zaraz zobaczy jak jest on niebezpieczny.
Zarżała głośno, chcąc pokazać brzydalowi, że go widzi, i sprowokować do nieuniknionego ataku... nie chciała zostać przekąską o nie! To on zostanie! Ale pewnie jakiegoś sępa, bo ona mięsa nie jada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Nie Lip 02, 2017 12:15 pm

Rosomak szybko zauważył strach klaczy, więc nastroszył sierść, by sprawić wrażenie większego. Zrobił kilka kroków w prawo, jakby chciał okrążyć klacz, ale niespodziewanie zerwał się i pobiegł w lewo. Chciał zdezorientować i oszołomić konia, który za sobą miał jedynie przepaść.
Wydał z siebie agresywny kwik i popędził w stronę konia. Doskoczył do niej od boku, próbując zadać ranę w brzuch. Szarpnął zębami, odskoczył i ponownie uderzył, drapiąc pazurami w okolicach łopatki klaczy. Wsparł się na łapach i ciął zębami wyżej, w okolicach szyi.

Wszystkie ataki miały wartość 1S.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
Madaline

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Nie Lip 02, 2017 12:27 pm

Gdy zwierz zaczął ją atakować odskoczyła w bok. Na szczęście uniknęła ugryzienia w brzuch, ale pazurów już nie. Tupnęła nogą z bólu, i z wściekłością spojrzała na brzydala. Jeśli klacz zrobiłaby kolejny krok w bok spadłaby i skończyła jak te konie niżej. A tego nie chciała.
Szybko zniżyła łeb i ugryzła go w szyję, a jeżeli zwierz cofnął się o kilka kroków na odwróciła się i kopnęła go tylymi nogami.


Ostatnio zmieniony przez Madaline dnia Nie Lip 02, 2017 12:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Nie Lip 02, 2017 12:37 pm

// Madaline, przypominam, ataki podkreślamy!!!

Klaczy udało się uniknąć niektórych obrażeń, ale to nie zmienia faktu, że odniosła jakieś rany. Gdy Rosomak wyczuł zapach krwi, rozjuszyło go to jeszcze bardziej. Został kilka razy ugryziony, kopniaka udało mu się uniknąć.
Cofnął się pospiesznie w tył, by po chwili ruszyć z pełnej prędkości. Złapał zębami za nogę klaczy, trzymał ją, dopóki jej nie wyrwała. Uzgryzł ją w udo, próbując uniknąć kopnięcia. Uskoczył w bok, próbując chwycić w zęby skórę słabizny. Był skoczny, trzeba przyznać, jednak wytrzymałość nie pozwoliła mu na więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
Madaline

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Pon Lip 03, 2017 1:08 pm

Miała już plan. Zaśmiała się cicho pod nosem. Czemu? Może jest opętana? Tego nie wie nawet jej userka...
Gdy zwierz nabrał rozpędu klacz zrobiła krok w bok. Czy spadł w przepaść? Czy udało mu się przetrwać? Jeżeli nie, to ten i tak ugryzł ją w słabliznę zasyczała z bólu, wierzgnęła i spróbowała go porządnie kopnąć.
- Zdechnij brzydalu! - krzyknęła wkurzona i ponownie kopnęła tyle, że teraz gdzieś na oślep. Była nieźle poddenerwowana. Adrenalina buzowała w jej żyłach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Pon Lip 03, 2017 1:41 pm

To by było na tyle, jeśli chodzi o walkę, rosomak znacznie się przeliczył– klacz okazała się trudną do pokonania, miała zresztą znacznie więcej siły i wytrzymałości. Zwierze pośpiesznie cofnęło się, warcząc głośno. Otrzymał jeszcze kilka kopniaków, dzięki unikom w jakimś stopniu udało mu się złagodzić obrażenia, ale dostał solidnie popalić. Warknął jeszcze kilka razy, machnął łapą i pośpiesznie uciekł.

Otrzymujesz za walkę 3PD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
Madaline

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Pon Lip 03, 2017 1:54 pm

Gdy zwierz warknął myślała, że będzie chciał ponownie zaatakować, jednak tak się nie stało. Szybko odbiegł zostawiając ją samą. Jednak nie skończyła jako przekąska. Udało się!
Uśmiechnęła się do siebie i odrzuciła grzywkę z oka... jednak rana na łopatce nadal krwawiła i bardzo ją bolała. Chyba pójdę nad wodę przemyć ją sobie pomyślała i rozejrzała się wokół.
- A co jeśli brzydal wezwał przyjaciół? - to pytanie przeleciało jej przez głowę i postanowiła szybko się zmywać. Spojrzała ostatni raz na kości niżej i pośpiesznym kłusem opuściła miejsce walki...
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Pon Lip 03, 2017 9:19 pm

Ryczący ogłuszająco wiatr, który smagał biegnącą Modririr po bokach, ucichł w jednym momencie, gdy klaczka wyhamowała na samiusieńkiej krawędzi urwiska. Zupełnie nie przejęta tym, że znalazła się o jeden - dosłownie - krok od śmierci, którą Modri tak bardzo wzgardzała, a która bądź co bądź towarzyszyła jej od zawsze. Była jej przesiąkniętą zgnilizną piastunką, ocierała kryształowe łzy z polików, gniotła wszystkie nadzieje jak wstrętne robale. Śmierć towarzyszyła każdemu wędrowcowi, tylko niektórym... poświęcała więcej czasu. Co pewien czas Modri czuła za sobą jej świszczący oddech, a wtedy po prostu uciekała. Tak jak teraz. Spuściła spojrzenie dwóch skrzących węgielków na widok rozpościerający u zbiegu dwóch niemal pionowych ścian z ziemistym gruntem. Śnieżnobiałe gnaty obszarpane przez sępy walały się wszędzie. Nie jej było wiedzieć po jakich nieszczęśnikach są to szczątki. Uszy będące odzwierciedleniem dwóch sierpów księżyca cofnęły się z lekka, gdy samica uniosła przednią nogę i poczęła z uwagą mącić nią powietrze nad urwiskiem, jakby ten stromy dół był jedynie śmieszną iluzją. Sama do końca nie wiedziała, co ją do tego skłoniło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Pon Lip 03, 2017 9:55 pm

Mocne kopyta cicho uderzały o kamienną drogę. Wieczór był dosyć chłodny, a po karku klaczy przebiegły dreszcze, kiedy zawiał mocniejszy wiatr. Obłoki pary wydobywały się z jej chrap, a ona sama dzielnie szła do przodu. Machała ogonem odganiając ostatnie tego dnia muszki, a na skórze Eileen coraz bardziej odczuwała zimno nastajacej nocy.
W pewnym momencie zauważyła konia stojącego nad... urwiskiem. Potężna dziura, na której dnie walało się mnóstwo kości. Cicho przystanęła obok, jak się okazało, klaczy i obserwowała pobojowisko. Nie wiedziała co dokładnie się tu wydarzyło, mogła jedynie snuć domysły. Pchnęła kopytem mały kamyk, który wylądował na kościach, odstraszając kilka czarnych jak noc kruków. Eileen wbiła wzrok w horyzont, i westchnęła cicho.
- Lubisz takie chwile? - odezwała się cicho, cały czas spoglądajac w niebo. Wiatr delikatnie smagał jej boki, rozwiewając grzywę i ogon. Dookoła nich powoli robiło się coraz ciemniej, zapadał mrok, a na sklepieniu widać było pierwsze gwiazdy. Bułanka patrzyła stęskniona w jedną z nich, jakby była jej najdroższa i nie chciała ani na chwilę spuścić z niej oka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Pon Lip 03, 2017 10:51 pm

Kiedy opalizujący srebrzystym światłem księżyc zawisł na nieboskłonie jako jego najwspanialsza ozdoba, wąwóz zalał mrok nocy gęsty jak syrop. Modri zwykła chować się w ciemnościach. Dawały pozorne poczucie bezpieczeństwa, bo przecież wtedy nikt nie mógł jej dojrzeć, nawet nie zdawała sobie sprawy, jakie to było naiwne. Ale taką słabość można jej wybaczyć, wszakże klaczka ledwie urosła, a życie za źrebięcia bardziej jednak przypominało wegetację. Uciążliwe wycie wiatru. Teraz jeszcze towarzystwo drugiej klaczy, z którego Modri doskonale zdawała sobie sprawę. Mimo to nadal poruszała wyciągniętą przed siebie kończyną, jakby było to najbardziej pochłaniające zajęcie na świecie. W przeciwieństwie do Eileen srokatka nie burzyła sobie umysłu rozmyślaniami nad losem poległych zwierząt, zwyczajnie miała gdzieś ich historię. Tak czy owak te konie były martwe. Tak martwe, jak tylko martwe mogą być szkielety i gnaty. Kiedy zepchnięty przez drugą klacz kamyk zaczął odbijać się z brzdękiem od kolejnych głazów, Modri zastrzygła uchem i była to jak na razie jedyna oznaka tego, że wiedziała o zbędnym mniej lub bardziej towarzystwie.
- Nie lubię śmierci - rzuciła w nicość, nie kierując tych słów do nikogo konkretnego. Śmierć dawno opuściła to miejsce, ale nadal dało się ją wyczuć po swądzie jaki za sobą zostawiła. To wprawdzie nie była dokładnie odpowiedź na zadane pytanie, ale póki co musiała wystarczyć. Jako że kopytko klaczki nie odnalazło podłoża przed sobą, można było uznać, że urwisko rzeczywiście się tu kończyło. Modri opuściła nogę z łoskotem i westchnęła cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Pon Lip 03, 2017 11:47 pm

Eileen uśmiechnęła się nieznacznie w stronę gwiazdy i zwróciła spojrzenie w stronę klaczy. Młoda srokata kathiawari, nieco niższa od bułanki. Starsza samica po oględzinach odwróciła wzrok z powrotem na nieboskłon, napawając się pięknym widokiem gwiazd jakby rozsypanych po niebie. Księżyc w kształcie rogalika błyszczał między nimi, rzucając nikły blask na dwie istotki stojące na urwisku.
Panowała między nimi cisza, jednak nie ta złowroga cisza jak po kłótni, kiedy strony konfliktu są obrażone. Była między nimi cisza miła, dawająca do myślenia. Uspokajająca. Cisza będąca jednocześnie odpowiedzią na wszystkie rozterki w sercach, cisza przerywana jedynie oddechami i odgłosami walących o klatki piersiowe serc. Z oddali słychać było wycie jakiejś istoty, Eileen wzdrygnęła się na ten hałas. A może była to wina wiatru? Mocny powiew otulił bułankę jej włosiem, by po chwili unieść je w górę. Obijał się o ściany wąwozu, wydając głuchy odgłos.
- Śmierć jest nieodłączną częścią życia. - mruknęła cicho klacz, nie odwracając łba od gwiazd. Widok był zbyt piękny, nie dane jej było oglądać go na co dzień. - Jedne istoty umierają, by inne mogły żyć. - dodała, biorąc głęboki wdech. Jej słowa były oczywiste, kathiawari najprawdopodobniej zdawała sobie z nich sprawę, jednak Eileen potrzebowała powtórzyć je na głos.
- Śmierć mimo wszystko jest piękna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Wto Lip 04, 2017 4:22 pm

Nie mając już nic lepszego do roboty przeniosła zmęczony ciut wzrok na osobę klaczy wpatrującą się w wysypane gwiazdami niebo z jakąś dziwną tęsknotą. Tak jakby zastanawiała się, z której strony nadgryźć srebrny rogal księżyca. Modri kątem oka strzeliła na nieboskłon, ale jej widok migoczących gwiazd nie zainteresował znowuż tak mocno. Ot, odbijające światło ciała niebieskie, ona sama nawet do końca nie znała ich działania. Napawała się kojącą ciszą, która zaległa między dwiema klaczami i otoczyła je jak ten mrok. Głośniej niż zazwyczaj wypuściła nagrzane powietrze z chrap, balansując niebezpiecznie na krawędzi urwiska, ale cóż... jej ciało świetnie trzymało równowagę. Uszyska uniosły się minimalnie, gdy wypowiedziane przez Eileen słowa zadawały się klaczkę zaciekawić.
- Jest potrzebna, ale nie piękna - Pokręciła gwałtownie łbem niby chcąc przepędzić z umysłu nieprzyjemne myśli. - Gdyby była piękna, jak mówisz, teraz rzuciłabyś się w przepaść - dodała dźwięcznym tonem. Była już bardziej skupiona na nieznajomej, przypatrywała jej się nawet z niewielką uwagą. W duchu miała nadzieję, że Eileen powie coś istotnego, coś co poruszy trybiki w jej dziecięcym wciąż umyśle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Wto Lip 04, 2017 11:10 pm

Klacz westchnęła cicho, nieustannie wpatrując się w niebo. Dookoła zrobiło się już całkiem ciemno, jedynym źródłem światła był księżyc. Uciążliwe wycie wiatru ustało, jednak mimo wszystko nadal było chłodno. Eileen uznała iż wystarczająco długo podziwiała piękno nieboskłonu, tak więc niechętnie oderwała od niego wzrok, zatrzymując go tym razem na krawędzi urwiska. Niestabilna skała, z której powoli odłamywały się kamyki. Pył zapewne naniesiony przez wiatr osiadł na kamieniach, które bułanka po kolei zwalała na sam dół. Ciche odgłosy stukających o stertę kości odłamków przypominały hałas kropli deszczu. Kiedy w zasięgu jej kopyta zabrakło głazów, klacz poczęła wpatrywać się w horyzont. Nawet ogon odpędzający do tej pory owady - które swoją drogą już dawno zniknęły - przystanął, jakby czas został zatrzymany.
Ze swojego letargu Eileen ocknęła się, słysząc wypowiedź kathiawari.
- To nie całkiem tak działa. - pokręciła lekko głową, skupiając wzrok na srokatej. - W końcu ci, którzy twierdzą iż woda jest piękna, nie rzucają się do wodospadu. - parsknęła cicho, zdobywając się na słaby uśmiech, którego młoda najprawdopodobniej nie zauważy. - Śmierć to ukojenie. A wszyscy szukają ukojenia, nieprawdaż? Brak bólu, problemów, zmartwień. Każdy z nas dąży do śmierci. Rodzimy się po to by i tak na końcu żywota umrzeć. - spoglądnęła marwari w oczy po to, by po chwili znów wrócić wzrokiem do horyzontu. - Śmierć wydaje się niepotrzebna, kiedy mamy dla kogo żyć. A jeśli nie mamy... Cóż, śmierć to wybawienie i błogosławieństwo. - dodała cicho, przekręcając głowę nieco na bok i powtarzając swoje wcześniejsze stwierdzenie. - Mimo wszystko, śmierć jest piękna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Modririr

avatar

Join date : 01/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Sro Lip 05, 2017 1:20 am

W końcu ileż można było podziwiać ciemne niebo, po prawdzie nieśmiałe błyski gwiazdy były urocze, ale Modri nudziła się nimi szybciej, niż starsza klacz. Z charakterystycznym dla siebie grymasem zadumy opuściła znowu wzrok, a może jej uwagę przykuły zrywające się w popłochu kruki, przestraszone odgłosem spadających kamyków. Swoją drogą co one robiły tu o takiej porze? W zamyśleniu przesunęła ogonem po pęcinach tylnych nóg, nie odzywała się, dopóki nie miała pewności, że tamta już skończyła. Przekazała swoje mądrości i koniec. Tyle że klaczka nie chciała końca, a przynajmniej nie takiego. Wolała jej słuchać, nie musząc wypowiadać choćby słowa, nawet jeżeli w kilku kwestiach miały rozbieżne zdania.
- Dlaczego wobec tego nie robimy tego co piękne? - zapytała nieco ożywiona rozmową, bo Eileen najwyraźniej sprostała jej oczekiwaniom. Pochyliła się jeszcze bardziej nad urwiskiem. Ciekawe, jak długo by spadała. A raczej roztrzaskiwała się na czerwoną miazgę o zaostrzone, postawione do pionu niczym żołnierze skały. Zaraz jednak straciła zainteresowanie samotnymi szczątkami i przeniosła spojrzenie zlewających się z otaczającą je ciemnością oczu na swoją towarzyszkę.
- Niektóre klacze uważają, że... samce są piękne. Dlatego z nimi wędrują - mruknęła bardziej do siebie, aczkolwiek tamta pewnie ów pomruk posłyszała. Modri wiedziała co nieco o haremach, ale była to wiedza mikra i nieuporządkowana.
Tamta się najwyraźniej zamyśliła, a srokatka zniecierpliwiona zbyt długim oczekiwaniem na odpowiedź, po prostu odwróciła się i wybyła.
zt


Ostatnio zmieniony przez Modririr dnia Nie Lip 16, 2017 1:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz



Join date : 09/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Czw Lip 13, 2017 7:13 pm

//Nawet jak jesteście to Kaz waz Ominął Wink
Rozwiana grzywa rwała się na wszystkie strony.Prosto z pogańskiego księstwa strach,ból,pożoga...Moje wspomnienia,moja chwała.Szedł dumnie,dostojnie.Wszystko co go otaczało nie miało znaczenia.Teraz liczył się ON ,spłodzony przez samego diabła.Nikogo innego.Diabeł...Ciężko wypowiadać te słowo zwykłym koniom.Bali się go,piszczało im w uszach,rozrywało ich od środka.A on?On gardził nimi i innymi koniami.Chodziło mu o przetrwanie.Nie mówił proszę ani dziękuję,tylko brał i dawał ,a to była jego sprawa,jego myśl.Tupał kopytami w kłusie,trzęsła się ziemia.Idzie...Idzie KAZ.Przeklęty koń.Niedługo tak będzie wyglądać postrzeganie innych na jego,niedługo świat oszaleje.Wszystkie innowacje zniszczą każde stworzenie-sami się zabijemy.Śmierć przyniesie nowe życie,a nowe życie przyniesie albo wieczną udrękę,albo wieczną sielankę.Stanął,tętent ustał.Rozejrzał się po świecie szarych barw i znużony pozostał tutaj szukając spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Czw Lip 13, 2017 7:24 pm

Smoczyca szła w zamyśleniu. Szła, nie leciała. Nie miała skrzydeł, bo nigdy ich nie dostała. Najwyraźniej ważniejsze rzeczy były do zrobienia tu, na ziemiach Cavallo, pięknej krainy leżącej zdecydowanie poniżej nieba. Nie ziała tez ogniem, tylko piękną mową, bo właśnie tak było jej pisane. Nie miała łusek, tylko gładką skórę, ale wcale niełatwo było ją zranić. Jedyne, co miała smocze, to ślepia. Ogniste i lodowate zarazem, wściekłe i bez żadnych emocji. Była gorzka. Pod tą gorzkością skrywała lepką, kochliwą słodycz. A jeszcze głębiej kamienne wnętrze, puste, nieczujące. Jej nozdrza rozszerzały się rytmicznie, czuła okropny, obrzydliwie znajomy zapach. On kalał jej nozdrza. Zwężał gadzie ślepia w mściwe szpareczki. Bo... tak, Riviya zwana Smoczycą nienawidziła ogierów. W jej wnętrzu zakotłowało się i zawrzało, dwubarwna stanęła oko w oko z karym anglikiem. Nie powiedziała nic, fiołkowe oczy miotały iskry, złowróżbne jak rozgałęzione błyskawice. Kolejny, kolejny! syczały głosy w jej głowie, syczały jej wargi, głośno, wstrętnie, chętnie, jakby chciały ucapić gardło ogiera i upuścić mu krwi. To przed takimi jak on przyrzekała bronić swoje siostry. Nie cofnęła się jednak. Czekała na jakiś jego ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz



Join date : 09/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Czw Lip 13, 2017 8:32 pm

Przyszła.Może nieoczekiwana, ale przyszła.Nie mógł uważać, że jest straszna, bo nie mógł uważać czegoś ,czego się nie bał za straszne.Oczy przejechały po klaczy obojętnie.
Stał tak przyglądając się jej dłuższą chwilę.
Jesteśmy przeciwieństwem - Twój ból to moja chwała.Pomyślał później,ale te myśli i tak nie były dość pewne jak Na NIEGO.-Witaj.-powoli,zwykłym wzrokiem spojrzał jej w źrenice,a brązowe oczy widząc wrogość drugiej duszy doznały momentalnego paraliżu, a później zapłonęły świecąc się jak ostrze brzytwy.

Powoli położył się na luzie i oparł głowę o jakiś pień,skałę....Nie ważne ,ale oparł.
To życie, w którym melodia jak krew się sączy. Nieczyste myśli krążyły mu po głowie ,a oczy nadal płonęły jak ogień.
Sęk w tym, że uważał, że klacz ku jego wrogości nie powinna tutaj zostawać.Nie była słaba, ale silna jednak Kaz akurat w tym momencie czekał na Inej, nie na kogoś innego.
Pozostał jednak tutaj leżąc i nasłuchując czy klacz ma coś do powiedzenia na temat mu nie znany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Czw Lip 13, 2017 9:06 pm

Przyglądali się sobie bez słowa. Ona nie mrugnęła, nie zrobiła nic. On się nie bał. Ona się nie bała. Nic jej nie zrobi, nie uda mu się to. Ma w oczach ciemność, ale ona nie ma nic. Płomienie, które karmią się podpałką, dogasały już, bez tlenu. On myślał dużo, ona nie myślała. Czuła ból i szczęście. Czuła je tylko powierzchownie. Bo głębiej, w psychice siedziała lalka o szklanych oczach, uśmiechnięta tylko krzyżykowym ściegiem. Niewprawnym. Niestarannym. Patrzyła na niego jeszcze chwilę. Nienawiść. Cierpienie. Uraza. Nic.
To tylko dym w oczy. Dym w oczy. Żeby się dopasować trzeba walczyć. Z innymi. Ze sobą. Trzeba mieć wartości i cele, takie, jak oni wszyscy. Trzeba też chcieć się wyróżniać. Jak oni wszyscy.
Mój ból nie jest twoją chwałą. To tylko porcelanowa lalka o mętnych oczach z guzików. Odwróć wzrok. Nie patrz na tę nagość. Zniknęła ta nienawiść pielęgnowana jak sztuczny kwiat. Na chwilę. Na chwilę widzisz mnie bez maski. Nie dawał jej podpałki. Zabierał jej tlen.
- Witaj - powiedziała głosem bez tonu. Nie musiała pasować, nie teraz. Odrywa maskę razem ze skórą. To piecze, to boli. Maska jest niemal doskonała. Maska smoczycy. Maska Riviyi. - Jestem ci wroga. Odejdź stąd - poprosiła bez wyrazu. Musiał pójść, bo dopóki był, jej nie było. To coś w rodzaju śmierci klinicznej. Musiała udawać dalej żeby żyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz



Join date : 09/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Czw Lip 13, 2017 11:46 pm

To uczucie jak byś nagle obudził się w trumnie.Tłusty klecha brudną łapą wkłada Ci w pysk komunię
Chcesz wiedzieć co u mnie ? Palę zdradzieckie mosty.Lewy prosty, zrówna trzon nosa z czołem.
Fragmenty czaszki to trójwymiarowe puzzle.Dzisiaj ulice są puste, a ty zapłacisz.
Nie licz na pomoc, wszyscy nie wierni spłoną.Ósmy pasażer Nostromo, dla mnie krew jest słodka.
Ja przynoszę ci makabrę niczym Dusiciel z Hillside
Mam w kieszeniach kable, nie zauważysz mnie w szarym tłumie...
Nie wymienił z nią ani wrogiego ,ani poirytowanego spojrzenia.Jedyne co zrobił to legnął i jak było widać....Nie miał zamiaru się stąd ruszyć.Jednak nie miał zamiaru też wysłuchiwać bezdennych gadek...
-Widzę, ale nie odejdę.Jestem jeszcze tu potrzebny.-Przerwał jej w połowie zdania, ale po jego słowach już tylko pozostawił ją w ciszy i raczej nie miał zamiaru zacząć kolejne tematy.
Kaz był pewien, że klacz nie będzie zadowolona, ale jak na razie nie była mu bliska, nie znał jej, a więc jej wybryki go nie obchodziły.Jedyne co teraz u niej mogłoby go obchodzić to jej ruchy lub słowa...NIC WIĘCEJ.
Błysnął zębami w dziwnym grymasie niczym wilk.Obudzisz się w środku nocy, by poprawić poduszkę
Zobaczysz zamaskowaną postać stojącą nad twym łóżkiem
.Złe myśli zaczęły po nim krążyć odnośnie Van Ecka, ale już potem wrócił do rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filippa Eilhart

avatar

Join date : 05/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Pią Lip 14, 2017 12:12 am

Teraz już nie ma ucieczki, żadnego wyjścia. Czerwone słońce walczy z rogalikiem księżyca, blednącym w świetle dnia. Zjada go, karmi się jego słabością. Jest silne. Potężne. Ale spada, ciągle spada, wchłonie je horyzont. A księżyc wzbije się, jak przeciwwaga, rozpinając za sobą jak skrzydła kruczoczarną noc. Ona patrzyła, on leżał. Ona podeszła, nic nie mówiąc. Słowa, słowa nie mają znaczenia. Och, jak bardzo mylą się ci, którzy uważają inaczej. To tylko dźwięki, niezobowiązujące, niewiążące. Bez żadnej mocy.
- Nieprawda. Nikt cię tu nie potrzebuje. Jesteś sam. Jesteś intruzem. - Mówiła bezbarwnie, pustym wzrokiem wlepiając się gdzieś w przestrzeń, trzymając się mocno ziemi. Nie chciała stracić oparcia. Samotne wilki to takie, na które czeka pewna śmierć. Samotne wilki wiedzą, że stado to jedyna gwarancja bezpieczeństwa. Bądź sam, a zginiesz. A co żyje, nie chce zginąć. Boimy się śmierci. Cokolwiek byśmy nie mówili.
Patrzyła bez wyrazu na jego uśmiech, błyskający wilczo. Wilk, samotny wilk, pacynka losu. Umrzesz i nikt nie zapłacze. Nikt nie zawyje. Nikogo nie skrzywdzisz swoją śmiercią. Więc zrób to, zabij się, dopóki nikt nie patrzy. Dopóki nie jest za późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz



Join date : 09/07/2017

PisanieTemat: Re: Kościelisko   Pią Lip 14, 2017 10:16 am

Bez dźwięków nikt by nie mógł żyć, a zabójcy zabijali by raz, za razem i nikt by ich nie usłyszał.Świat przestał by istnieć, a to tylko przez dźwięki, które zniknęły...Dla klaczy dźwięki były niepotrzebne, a jednak się odezwała...Dzikie...Beznamysłowe..............Denne....Niezrozumiałe...
Uśmiechnął się.-Oj...Mylisz się.Potrzebują mnie tu i Bogowie i żywe istoty...A jakie?Hy,nikt ci tego nie powie-Odpowiedział.Jednak...Jak widać nie był wilkiem, ale koniem...Ale w sumie o klaczy można było powiedzieć to samo, bo przecież także była sama.
Demoniczny blask oczu nie znikał, ale Kaz...ON patrzył na nią przekłówającym wzrokiem...
Jak już będziesz nieprzytomny, twój świat w mroku się schowa.Ja cię ocucę żeby powtórzyć wszystko od nowa. Kolejne Myśli.Van Eck powinien chyba już się bać?
Ja pomogę ci przekroczyć znaną granicę bólu.Kilometry liny są moimi farbami i płótnem.
Jestem artystą, śmierć to dla mnie piękno absolutne.Wejdź na łódź, a ja jak Charon wezmę cię ze sobą.Dzień twoich urodzin będzie obchodzony żałobą...Koniec końców i tak się nie ruszył.
Oczywiście przyszedł pierwszy więc też wyjść powinien ostatni, a przecież to także oczywiste,Panie idą przodem.Czyż nie?
Bądźmy tutaj niekoniecznie racjonalni.Można iść na przystanek i wytagować na nim swoją ksywe i trzy szóstki, ale oczywiście Kaz tego nie robił....I tak, niezrozumiałe wersy są tu zbędne , ale znaczące, a pięćdziesiąt twarzy Greya też powstało nie tylko by oglądać.
-Jesteś do mnie źle nastawiona z racjonalnych środków, czy tylko chodzi ci o mój wygląd lub inne dupiate rzeczy?-Pokręcił głową.On miał prawo być wszędzie, a więc mając oprawiony już rutynowy plan dobrze wiedział, że jej Jeszcze nic nie zrobił i jak widać na razie miał na tyle dużo nerwów, że nie miał NA RAZIE takiego zamiaru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kościelisko   

Powrót do góry Go down
 
Kościelisko
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cavallo :: Strefa fabularna :: Skaliste Wąwozy-
Skocz do: