konie
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Łąka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Pon Lip 03, 2017 11:07 pm

Mimo wszystko nie chciał, żeby szampański pojawiał się tutaj. Gdy go nie było, pożądał jego obecności i chciał wciąż patrzeć na niego i wdychać jego zapach. A gdy się pojawiał, Villy natychmiast chciał jakoś podle się go pozbyć.
- To znowu ty, cudaku - powiedział burkliwie, nie podchodząc bliżej, a jednak mimowolnie robiąc do niego coś na kształt maślanych oczu. - Znajdujesz mnie już drugi raz. - To przeznaczenie! Dostrzeż to!
Tak, Vilg mógł z całą odpowiedzialnością przyznać przed sobą, że po prostu woli ogiery. Siłę, męskość, której mu trochę brakowało - może nie tyle fizycznie, co psychicznie. A Furaha był stworzony dla niego. Tylko dla niego. Myśl o dzieleniu się nim z jakąkolwiek klaczą żarła Vila jak giez w udo. Do żywego mięsa.
Zamiótł ogonem po nogach, jakby chciał się uspokoić. Czy powinien mu powiedzieć, co czuje? Już drugiego dnia ich ubogiej znajomości? On nie chciał być tylko znajomym Furego, jedną z tysiąca końskich mordeczek. Chciał być jego oparciem, bratnią duszą, jego chlebem i masłem. Chciał być wszystkim!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furaha

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Wto Lip 04, 2017 5:15 pm

Przyszło mu na myśl, że to przypadkowe spotkanie może nie będzie takie znowu najgorsze. Doprawdy, przydarzały mu się znacznie mniej przyjemne rzeczy. Rozśmieszył go ponury ton towarzysza. Nie brzmiał ani trochę autentycznie.
- Vilgefortz - nie bardzo wiedział, jak powinna potoczyć się ta rozmowa. Czy kary czuł się zakłopotany? Pochwycił jego spojrzenie, ale postanowił zupełnie zignorować to, co się w nim kryło. Wolał się nawet nad tym nie zastanawiać. Zamiast tego przeniósł wzrok do góry i wodził nim gdzieś pomiędzy czarnymi uszami. Jakie ładne drzewo!
- Zastanawiałem się, czy za mną przypadkiem nie leziesz, ale... nie leziesz, prawda?
To pytanie było arcy niezręczne. Sam aż się skrzywił, choć jego poczucie estetyki wypowiedzi nie było zbyt wygórowane. Ponownie spojrzał w oczy Vilgefortza. Wyglądały tak... wygłodniale. Przełknął ślinę, ale nie odwrócił wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Wto Lip 04, 2017 8:02 pm

Kary ogier przez chwilę popadł w refleksję nad zmianami, które w nim zaszły od momentu pojawienia się na Przyjaznej Ziemi Cavallo. Dotąd uważał się za typa spod ciemnej gwiazdy. Teraz, jak się zdaje, ten wizerunek zdążył się sprać... i skurczyć w praniu. Ale za to, odkrył to, co nurtowało go od dzieciństwa. Dlaczego nigdy nie chciał bawić się z małymi klaczkami? Dlaczego małe ogierki wyśmiewały się z niego?
Dlaczego rodzice... rodzice...
Mamo, tato. Jestem inny.
A potem tylko ból i gorycz.
- Ja - stwierdził, nie spuszczając wzroku z tęczówek ruskiego. Może gniew, blokada i tylko_obserwacja nie było najlepszą drogą do osiągnięcia tego, czego chciał.
Na co dzień, jak przypuszczam, każdy z nas spotyka osoby, które niekoniecznie liczą się z naszym zdaniem, a nawet mających skłonności ku obmowie, wypowiadając się niesłusznie na nasz temat, za naszymi plecami.
Jak wówczas powstrzymać złość, którą w sobie tłumimy?*

- Planowałem zostawić cię w spokoju - powiedział neutralnym tonem, omijając jego zad wzrokiem.




*(c) edana6 z serwisu zapytaj.onet, pozdrawiam



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furaha

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Wto Lip 04, 2017 9:36 pm

Na pysku Vilgefortza malowały się emocje. Ukrywał je, to prawda, jednak mimo to ich zniekształcone resztki przedzierały się przez maskę. Fury je dostrzegał, choć nie potrafił zinterpretować. Zmarszczył brwi, ale jego spojrzenie złagodniało. Wyglądało to tak, jakby jego własny nastrój był odbiciem wewnętrznego stanu Villiego. Przemknęło mu nawet przez głowę, że jego rozmówca bez całej tej zasłony utkanej z pogardy i jadu ściekającego po brodzie wygląda całkiem uroczo. Rozbrajająco.
- Najwyraźniej ci się nie udało - odpowiedział równie obojętnie i przystąpił do skubania trawy naokoło siebie. Mimo że znajdowali się w pobliżu rzeki, była niesmaczna i wyschnięta. Yh, a to miejsce miało takie dobre rekomendacje... Jako że jedzenie nigdy nie przeszkadzało mu w wykonywaniu równorzędnych czynności, zdecydował się kontynuować konwersację.
- Zdaje się - przełknął -Że mieszkasz tu dłużej niż ja?
Przypadek wepchnął ich na siebie już drugi raz, a Furaha nie zamierzał leźć nigdzie dalej. Był głodny. Równie dobrze mogli więc trochę się poznać.
- Przewodzisz jakiemuś miłemu haremowi?
Tym zwykle zajmują się ogiery, prawda? Faktycznie, Fury przeżył malutki szok przy ich pierwszym spotkaniu, ale nie oznacza to, że nie zdążył mu się dokładnie przyjrzeć. Chociaż był chudy jak szczapa, łatwo dostrzec było w nim ukrytą siłę mięśni i wytrzymałość. Idealny wprost obrońca niewiast i źrebiąt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Wto Lip 04, 2017 11:56 pm

Słońce zaświeciło mu w oczy, więc zmrużył je, obmyślając kolejny krok. Jak zbliżyć się do Furahy tak, by ten nie oskarżył go o molestowanie seksualne?
- Nie będę płakać z tego powodu - rzucił ironicznie, ale nadal uprzejmie nie patrzył na jego zad ani inne, kontrowersyjne pod kątem obserwacji, części ciała.
- Nie wiem, Furaho, nie liczyłem - poinformował go, lekko, nieteatralnie przewracając oczami. Właściwie to nie wiedział, jak długo mieszka tu ogier. Naturalnie więc, nie mógł odpowiedzieć.
Nie wiem, czy twoje bystre, modre oczka to dostrzegły,
powabna franco, ale harem złożony z bab to ostatnie, co mnie uszczęśliwi.
Naturalnie, nie powiedział tego głośno. Opuścił łeb i uszczypnął miękkimi wargami długie, pojedyncze źdźbło trawy.
- Bogowie, brońcie - powiedział tylko, gryząc w zadumie źdźbło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furaha

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Sro Lip 05, 2017 1:04 am

Natychmiast przybrał jak najbardziej neutralny wyraz pyska. Najchętniej wzruszyłby ramionami, gdyby pozwalała mu na to anatomia. Albo, na przykład, uderzył go w twarz. Sam nie wiedział, miał mieszane uczucia. Łąka wydała mu się nagle dziwnie jałowa. Na jego gust było tu stanowczo za cicho, a odległy szum rzeki wzmagał tylko efekt. Dosłownie tak, jakby wszystkie żywe stworzenia niespodziewanie wymarły, a mroczny kosiarz zdecydował się pozostawić przy życiu ich dwie, smętne sylwetki, wystające ponad suchą trawę. Obserwował Vilgefortza bardzo uważnie. Jego zielone ślepia łypały na niego nieprzyjaźnie.
- Dziwnie się zachowujesz. Coś nie tak? - zapytał z całkiem szczerą troską w głosie. Rzeczywiście obawiał się, że jego kary towarzysz uczyni zaraz coś... nieprzewidywalnego. Coś, co na pewno nie będzie miało przyjemnych konsekwencji. Skąd wysnuł taki wniosek? Nie znali się zbyt długo.
Posłał mu pytające spojrzenie. Enigmatyczna odpowiedź nie wnosiła właściwie nic do rozmowy, poza rozbudzeniem ciekawości Furahy. Czyżby trafił mu się ogierzy unikat? Jedyny w swoim rodzaju, pozbawiony naturalnego parcia na rozrzucanie swoich genów na lewo i prawo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Sro Lip 05, 2017 9:17 am

Furaha starał się zapanować nad swoim wyrazem twarzy. Vilgefortz wiedział, że batalia z własną mimiką to jedna z najtrudniejszych. Sam lubił zakładać woskowe, powykrzywiane maski, przez których groteskowe otwory świeciły jego jadowicie zielone oczęta. To było wygodne, zniechęcało do niego klacze, tak samo jak smukła i chuda Budowa ciała. Nie był końskim atletą, miał jedynie szczupłe i twarde mięśnie. Nie nadrabiał tego ani urokiem ani szarmanckim błyskiem w oku. Jedyna klacz, z którą kiedyś miał dobry kontakt, okazała się lesbijką. Gdy prawda wyszła na jaw, polubił ją jeszcze bardziej.
- Jesteś już drugim ogierem, który mnie dziś o to pyta.
Skąd u was takie zainteresowanie mną? -
zapytał tonem ociekającym kpiną. Podobno istnieje jednostka chorobowa polegająca na przenoszeniu własnych problemów czy poglądów na inne osoby z otoczenia. Możliwe, że spragniony cielesnych kontaktów Vill miał właśnie coś takiego.
- Nie jestem zainteresowany... związkami... z klaczami... - Chciał powiedzieć to tak, by zabrzmiało neutralnie, ale nie wyszło. //zwłaszcza, że w tym samym czasie ale innym miejscu uprawiał lubieżny seks z piękną białogłową Vitalią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furaha

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Sro Lip 05, 2017 8:22 pm

Patrzył na Vilgefortza i zastanawiał się, co gryzie karego ogiera. Jego towarzysz nie był zbyt rozmowny. A raczej, skory do odpowiadania treściwie i z sensem. Irytowało to Furahę i ta irytacja odbijała się w jego oczach. A może to wcale nie to go denerwowało?
- Może jesteś specjalnej troski? - odparł kwaśno, zmęczony kpiną i unikami.
Fury, owszem, nigdy nie był mistrzem towarzyskich zagrywek. Rzadko udawało mu się poprawnie określić czyjś nastrój, a tym bardziej dostosować do niego własne zachowanie. Teraz jednak odnosił wrażenie, że oto właśnie osiągnął dno społecznego upośledzenia. Nie miał zielonego pojęcia o co chodzi Vilgefortzowi. Dlaczego ogier sączy słowa, podczas gdy jad kapie mu po brodzie, jednocześnie posyła mu takie spojrzenia, jakby Fur był co najmniej klaczą, w dodatku chętną?
Bardzo chciał opanować sytuację i poprowadzić te rozmowę normalnie, jak każdą inną, jak z każdym innym ogierem czy klaczą jaką spotkał tu wcześniej.
Rozważał przez chwilę słowa karego. Co to miało oznaczać? Wybrał najlogiczniejszą, swoim zdaniem, interpretację.
- Aha. Nie ciągnie cię do zakładania rodziny, tudzież przygodnych sympatii, które proponuje cała ta ewolucyjna propaganda - bardziej stwierdził, niż zapytał - W porządku. Różnimy się w tym względzie, ale nie mam nic przeciwko. To chyba nawet lepiej. Dla mnie.
Zaśmiał się nerwowo.

//Tak, Furek to ułomek i nie, nie zorientuje się dopóki Vil mu nie powie wprost. Ale może niekoniecznie teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Czw Lip 06, 2017 11:53 am

Przestąpił na drugą nogę, celem odciążenia pierwszej. Lekko przygryzł wargę, zastanawiając się nad odpowiedzią. Musiał wybrać najbardziej celny respons.
- Wynagradzacie mi dzieciństwo. Rozkosznie z waszej strony - charknął, miał ochotę splunąć gęsto w krzaki, niechby czcza plwocina popłynęła wartko po kamieniach. Przynajmniej taki ślad pozostawi po sobie szanowny Villgefort, ot! W końcu jeślibyś mieszał ogórek z ogórkiem, nie wyjdzie ci mizeria, bo do tego konieczna jest śmietana. I odrobina pikanterii, lub, jeśli wolisz, pieprzu. A choć Villg lubił mizerię, nie znosił śmietany samej w sobie, bo nijak go ona nie podniecała - co innego chrupiące, zielone ogórasy.
Przeniósł wreszcie wzrok na Furahę, trzymając się bezpiecznych rewirów jego pięknych oczek.
- Rodzina? Masz na myśli klasyczny model, matka, ojciec i dwoje dzieci? Ten schemat krzywdzi oczy. Trzeba przełamywać nudne wzorce. - Na udobitnienie słów zamiótł ogonem po kamieniach, wzniecając minitornado drobnych trawiastych pyłków i syfów, świecących po zakropieniu słońcem.
- No, nie wiem - powiedział ironicznie, wyczuwając bijącą od Furahy, nieskazitelną aurę heteroseksualizmu. Jasność aury niemal go oślepiała, więc zmrużył oczy w złym grymasie. - Aha,
chodziło ci o to, że nie jestem dla ciebie konkurencją w łowieniu klaczy. To fakt. Nie jestem absolutnie żadną konkurencją.

Wywrócił oczami i znowu gapił się na niego, świdrując Furahę. Może faktycznie powinien powstrzymać, powściągnąć swoje zapędy, bo tu wszyscy byli hetero?
Niee.
To jest awykonalne. I nierozsądne. Przecież jest równouprawniony, jest standardowym elementem społeczeństwa, jakkolwiek średnio mu to pasowało. Nie będzie żył życiem pustelnika, tylko dla tego, że kocha ogórki, a nie śmietanę. I pieprz. Dużo pieprzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furaha

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Czw Lip 06, 2017 6:01 pm

Czyżby Villiego spotkało coś złego za jego źrebięcych lat? To właśnie wynikało z jego wypowiedzi, niestety, jak zwykle, bez konkretów. Kary rozmówca już chyba po prostu miał taki irytujący zwyczaj. Jakby walczył o atencję, której nikt wcześniej nie chciał mu udzielić. To smutne, racja, ale kto nie miał ciężko w życiu? Rodząc się koniem można było się spodziewać czegoś takiego. Hodowla czy nie hodowla, ich egzystencja zawsze w końcu ograniczała się do jedzenia, uciekania i rozmnażania. Przy czym w pierwszym przypadku nawet to mogło nie być możliwe. Konie nie obdarzały swoich młodych miłością, nie szukały partnerów na stałe, nie wynajdywały leku na raka, ewentualnie na tego raka zdychały, kiedy nikomu nie chciało się udzielać im pomocy. Tak to wszystko wykreowała natura i tak to właśnie wyglądało, jeżeli ktoś nie zamierzał się jej sprzeciwić. Zdarzały się oczywiście takie sztuki i Fury odnosił wrażenie, że Villgefort do nich właśnie należał. Dlatego właśnie nie dał mu do zrozumienia, że gówno mnie obchodzą twoje traumy z przeszłości, stary. - Możesz mi opowiedzieć, jeśli chcesz. - O dziwo, wcale nie brzmiało to jak akt łaski.
Chociaż chciał odpowiedzieć mu od razu, powstrzymał się i rozważał chwilę słowa ogiera.
- Wzorce są pożyteczne. Ciężko byłoby bez nich funkcjonować, nie sądzisz?
Tak, tak to właśnie odbierał. Schematy, przykłady, utarte normy postępowania były dla niego jak przepis na w miarę udane życie w społeczeństwie. Bez większych zgrzytów i przykrych incydentów. Owszem, były przeznaczone dla tych mniej kreatywnych, którzy byli zbyt obojętni i podobni do ciepłej kluchy, by iść pod prąd. Ale czy zawsze i we wszystkim trzeba być oryginalnym? Czy wybieranie trudniejszej ścieżki za każdym razem faktycznie świadczy o odwadze?
Skrzywił się, bowiem Vil poruszył drażliwą kwestię. - Dziękuję ci bardzo. Przyda się - oświadczył. To było trochę jak drzazga w okolicach oko. Niby nic, da się przywyknąć. A jednak piecze, gdy mrugasz. - Jak dotąd nic jeszcze nie złowiłem - wyjaśnił kwaśno i zamachał ogonem, dając mu znak, że niekoniecznie ma ochotę o tym rozmawiać.
Widząc, że Vil paszoł sobie won stwierdził, że nie będzie nudził się tutaj sam i paszoł sobie również.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Furaha dnia Wto Lip 11, 2017 6:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Czw Lip 06, 2017 7:22 pm

Myśli, myśli, myśli. Vill nie lubił tyle myśleć. A gadać to już w szczególności nie lubił. Końskie życie nie nadawało się dla niego. Powinien urodzić się jako jakiś zwierzak, który, gdy braknie osobników płci przeciwnej, zmienia płeć i się z nimi kocha. Tak, to by było coś dla niego. Z braku innych możliwości, mógłby być klaczą. Już pal licho, że wyższa pozycja to według niego lepsza pozycja. No dobrze, dość tych rozkminów.
- Nie chcę - powiedział i skrzywił się. Co miał mu powiedzieć? Furaha, hej, Furaha, jestem gejem i chciałbym cię posiąść na własność! Daj pyska! I zadek! Bo wiesz... Byłem w Vitalii, wcześniej byłem w jakichś innych klaczach, których imion nawet nie pamiętam i których imiona mam w dupie, bo kocham ciebie! I Banderasa. Ale głównie ciebie!
Wywrócił oczami do swego wewnętrznego ja, wiedząc, jak głupi był tamten pomysł. Nie przeszłoby. Musi wymyślić coś innego, typu... inne źrebaczki śmiały się ze mnie, gdy nasikałem sobie do soczku, a później to wypiłem. Została mi trauma i kwaśny smak w ustach do końca żywota.
- Ale teraz wszyscy się ich trzymają. Wszystko jest takie samo, a przynajmniej podobne. To męczące - powiedział, chociaż dyskusja na temat społeczeństwa też nie należała do jego ulubionych. Właściwie to mało co go zadowalało. Był naprawdę rozkapryszonym, ciemnym mutantem.
Wysłuchał go, nie zmieniając kompletnie wyrazu twarzy.
I OBYŚ, DO CIĘŻKIEJ CHOLERY, MORU I ZARAZY, NIE ZŁOWIŁ!!!, krzyczało w nim wszystko, rozum, serce, żołądek, inne rejony też. NIGDY!!!
- Klacze... one nie mają serca, bardzo często - powiedział z goryczą, spojrzawszy na Furahę. Gorycz jednak nie brała się z powodu jego miłosnych rozterek z kobietami. Bynajmniej. Vill bał się, że Furaha faktycznie znajdzie sobie dziewczynę. Wiedział, że będzie musiał to zaakceptować i dać mu spokój na zawsze. Albo ewentualnie zabić jego samicę i wziąć go, czy tego chce, czy nie. Ale chyba nie był do tego zdolny. Nie lubił krwi na kopytach. - Uważaj z nimi.
Spojrzał nostalgicznie na słońce.
A potem się znudził i paszoł sobie won.



[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Madaline

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Wto Lip 11, 2017 1:48 pm

Przykłusowała w to miejsce. Było popołudnie, a na błękitnym niebie wisiało wielkie, ciepłe słońce. Wzięła głęboki oddech i położyła się na trawie po czym zaczęła rozmyślać o swoim jeszcze nienarodzonym źrebaczku. Uśmiechnęła się do siebie i przymknęła oczy. Ciekawe jak będzie wyglądał pomyślała. Może łaciaty? Niee... raczej siwy lub kary dodała i wzięła głęboki oddech.
Po niedługim czasie poczuła ból. Czy to możliwe, że malec chce się teraz narodzić? Chyba tak. Zaczęła myśleć teraz tylko o tym, aby ból przeszedł. Był nie do zniesienia. Gdy klacz była już strasznie zmęczona poczuła ulgę. Nic już ją nie bolało.
Odwróciła się w stronę zadu i ujrzała pięknego ogierka. I był maści, której by się nie spodziewała. Deresz? pomyślała. Nieco ją to zaskoczyło. Zabrała się za czyszczenie malca.
Po koniecznej pracy zaczęła dotykać go chrapami, chcąc by wstał i się napił.
- Nazwę Cię... - zaczęła. Na cześć jej (świętej pamięci) najlepszego przyjaciela nazwie go jego imieniem. - Ayushidara - dokończyła i uśmiechnęła się do niego gdy otworzył oczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ayushidara

avatar

Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Wto Lip 11, 2017 1:58 pm

Życie jeszcze nie tak dawno zostało tchnięte w duszę Ayu. Był zwykłym płodem, takim, jak każdy, jednak jego osobowość, umysł i duch wykształcił się już dawno, tak, by prowadzić swoje ciało po tym jakże niebezpiecznym świecie. Przyszedł czas na to, by stawić temu czoła.
Młody ogierek musiał się nieźle wysilić, żeby wydostać się ze swojego bezpiecznego "mieszkanka". W końcu mu się udało, opadł wtedy an trawę w bezruchu, zupełnie, jakby był martwy. Wziął jednak pierwszy wdech w płuca, budząc się do życia. Poleżał jeszcze chwilę, wpatrując się czarnym oczkiem w niebo, po czym instynkt kazał mu powstać. To również jakiś czas mu zajęło, chwiejne nóżki musiały przyzwyczaić się do wysiłku, jednak był uparty i już wkrótce napoił się mlekiem od mamy. Przytulił się do niej, chowając się między jej nogami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banderas

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Wto Lip 11, 2017 3:13 pm

Banderas miał w zwyczaju przybywać dobrze prezentującym się kłusem, czasami jednak galopował pomiędzy różnymi miejscami, tak ze zwykłego napływu energii... Teraz jednak cwałował, waląc kopytami w ziemię, zupełnie jakby z wielu armat na raz wystrzeliwane zostawały naboje. Pot zrosił już jego sierść, chrapy łapczywie chłonęły tlen, a on gnał, gnał ile sił w nogach.
Zauważył ją, swoją cudną Madaline. Była już tam z jego pierwszym potomkiem, ich sylwetki rzuciły mu się w oczy. Zahamował gwałtownie przed nimi, ryjąc ziemię tylnymi kopytami. Podbiegł do nich, jednak od razu zwolnił, by nie wystraszyć źrebięcia.
- Madaline! - przywitał ją z entuzjazmem i emocjami, przesuwając po jej szyi chrapami. - Cudownie, że znów Cię widzę!- dodał, po chwili przeniósł wzrok na małego. Był piękny, widać było w nim siłę i potencjał. Był niesamowicie dumny.
- Ayu... - zniżył głowę, patrząc synowi w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Madaline

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Sro Lip 12, 2017 12:21 am

Patrzyła na syna, który próbował wstać. Wyglądało to całkiem śmiesznie, trzeba przyznać. Po kilku próbach podszedł do niej i zaczął pić mleko. Gdy skończył schował się między jej nogi. Uśmiechnęła się i dotknęła go chrapami po szyi. Był taki uroczy.
Gdy podniosła wzrok ujrzała ojca źrebaka - Banderas! - powiedziała i uśmiechnęła się w jego stronę po czym spojrzała na malca. Band wyglądał jakby był z niego dumny. Kto by nie był? Źrebak wyglądał na świetnie zbudowanego, a ta maść... była po prostu piękna.
Ucieszyła się gdy zobaczyła jak Siwek patrzy na syna. Ayu się go nie przestraszył i nie uciekł. Przynajmniej tak to wyglądało z jej perspektywy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ayushidara

avatar

Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Łąka   Sro Lip 12, 2017 11:08 am

Kątem oka zauważył inną sylwetkę, która właśnie tu przybyła. Oj, ojciec zrobił na małym ogierku wrażenie, który już podświadomie zapragnął być taki wielki i silny. Banderas spojrzał mu w oczy, Ayu poczuł się niezwykle, zupełnie tak, jakby powierzona została mu jakaś niezwykła misja. Podskoczył lekko, po chwili próbując już pobiegać samodzielnie na patykowatych nóżkach. Właśnie przyszedł na świat syn najlepszego ogiera w okolicach, a jak się potoczy jego historia?
Wziął wdech malutkimi chrapami, a po chwili zaczął badać wszystko na jego drodze. Trawa, drzewa, obserwował wszystko i próbował zrozumieć o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Łąka   

Powrót do góry Go down
 
Łąka
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cavallo :: Strefa fabularna :: Zachodnia Rzeka-
Skocz do: