konie
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Droga do wodopoju

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: Droga do wodopoju   Czw Cze 29, 2017 11:17 am

Ta droga jest niezwykle często uczęszczana, ponieważ jest to jedyny wodopój na duży obszar. Zbierają się tu nie tylko grupy dzikich koni, ale również innych zwierząt- w tym niebezpiecznych drapieżników. Nie trudno natrafić tu na takie okazy, dlatego nawet na chwilę nie można stracić czujności- zwłaszcza, jeśli chodzi o młode źrebaki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 3:24 pm

Vita przygalopowała tu ze swoimi głupimi rozmyślaniami. Co chwilę strzygła swoimi uszyma i rozglądała się po drodze do wodopoju. Tyle zwierząt na horyzoncie. Zwolniła, rytmicznie uderzając swymi kremowymi kopytami o ziemię. Uniosła wysoko głowę i zarżała cicho. Jak to ona - kocha bitki i niech sobie same do niej przyjdą. Czujnie stanęła na środku ścieżki i wypatrywała kogokolwiek. Wysoka trawa wokół cicho zaszumiała, a biała sierść klaczy odbijała promienie słoneczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 3:43 pm

Szedł powoli, cicho jak duch, z miną kwaśną jak po zjedzeniu niedojrzałego jabłka. Mimiką nie zdradził w zasadzie nic, srebrne włoski na pysku nie drgnęły, nie zdradziły przyspieszonego oddechu.
Była siwa, a on bardzo takie lubił. Gdy chodziło o klacze, był niczym koneser wina. Zmrużył oczy i patrzył na nią spod powieki, jednocześnie szczypiąc wargami rosnący na gałązce drzewa liść. Jej spora muskulatura niemal mu imponowała, a blizny podobały się bardzo. Wystawił na słońce prawą cześć pyska, by jego własna krwawa ozdoba zalśniła w słońcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 4:14 pm

Viciuś zdołała już dojrzeć karego ogiera. Czarny księciunio z jej marzeń powoli przesuwał się po drodze. Skubał w najlepsze liść z drzewa. Klacz czuła niepohamowaną chęć ataku, taka już jest. Pytanie tylko - dlaczego? Chciała go ukraść przed resztą świata? Czy może znaleźć sobie duet do niecnych czynów. Ogier nie wyglądał na sto procent dobrego. W sumie ona sama też. Dostrzegła też bliznę ciągnącą się po większości pyska. Poruszyła się niespokojnie.
- Atak? Czy atakować? Niieee... - klacz walczyła w myślach sama ze sobą. Założymy kwiaciarnię i będzie cacy - Stój i obserwuj. - nakazała sobie.
Wyprężyła się cała i ułożyła lekko po sobie uszy. Zobaczymy jaki jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 4:29 pm

Stracił zainteresowanie liściem i przesunął pysk niżej, dużo niżej, wsadził go w ciernisty krzew rosnący pod drzewem. Kilka gęsto obrośniętych kolcami łodyg zarysowało mu nos, ale Vilgefortz nie zwrócił na nie uwagi. Zębami przegryzł łodyżkę kwiatu o czarnych płatkach.
- Szalenie trudno jest być romantykiem, kiedy kolce kłują w dziąsła - powiedział cierpko do klaczy i wyciągnął szyję, żeby czarna róża znalazła się w zasięgu Vitalii. Doceń! Jeśli kwiat jej się nie spodoba, zawsze może wziąć i sprzedać - to będzie piękny początek znajomości, założą razem półlegalną kwiaciarnię, korzystając bezprawnie z zasobów państwowego lasu. - Vilgefortz. Jak ci na imię?
Po nosie popłynęła mu pojedyncza, samotna i smutna kropelka krwi, niknąca na tle kruczej sierści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 4:54 pm

Vitalia obserwowała dalej samca, jakby był przez stanie pod drzewem czymś złym. Cicho parsknęła i zrobiła jeden krok w tył. Niech wie, że nie zdobędzie jej tak za free... Ale wizja założenia z nim kwiaciarni - to byłoby coś. Najwyraźniej jej współpracownik znalazł pierwszego kwiatka, choć i ją zabolał nos, gdy to widziała. Ot tak włożył sobie głowę w ciernisty krzew. Nieźle się poświęcił. Na jej pysku pewnie zostałyby po tym blizny, bo wszędzie miała normalną skórę... Tylko nie w okolicach chrap. Była tam bardzo cienka. Przerzuciła niesforny biały kosmyk grzywy, tak aby jej nie zasłaniał widoku... Ciekawe jakiego ^^. Ruszyła w jego stronę i delikatnie wzięła od niego kolczastego czarnego kwiatka, który szybko porysował jej wargi, ukazały się czerwone małe pręgi.
- Dziękuję. Może się przyda. - odparła, a następnie odłożyła podarek gdzieś (nie pytaj, sama nie wiem) i stanęła z Nim oko w oko. Uniosła wyżej głowę i spojrzała na niego jasno szarymi oczyma.
-Vitalia - jej głos był pewny siebie, niczym osobna osoba. Dalej wpatrywała się w ogiera, któremu leciała krew po jego czarnej sierści. Sama też nie była gorzej urządzona. Te przeklęte wargi postanowiły ukazać światu, jaką to ciemnoczerwoną ma krew.
Co Ty tu robisz? - spytała. To pytanie nie ma na celu zbesztania go ;p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 5:09 pm

Patrzył na cienki strumyczek krwi na jej wargach i zaczął sobie wyobrażać krwistą orgię ich ciał - piękną czerń i biel, i odrobinę rozkosznej czerwieni. Przewinął ciemnozielonym spojrzeniem po jej nogach i szyi, gdy brała jego różany podarek. Jedna mała różyczka. Ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? Miał już pomysł na nazwę kwiaciarni - "Kwiaty u Vilgetalii". A to małe czarne prawie nic będzie pierwszym okazem, symbolem ich zakładu. Przemysł kwietny...
- Nie ma się przydać, ma być ładny.... czerń bardzo pasuje do twojej jasnej główki, mon cheri - uśmiech cynika poszerzył jego wargi.
Róża poszarpała ich oboje, cóż, to chyba przeznaczenie.
- Poznaję cię - odparł błyskotliwie. - Wyglądasz na taką, która lubi sprawiać ból. A może się mylę? - To była próba, bardzo chciał zobaczyć, czy ona da się sprowokować. Chętnie sprawdzi jej siłę, jej chęć. Krótka walka na początek nikomu nie zaszkodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 5:37 pm

Vitalia nie miała jeszcze takich chorych myśli. Jeszcze. Znając życie niedługo też nadejdzie w ten sposób na nią czas. Jakiś plan co do sprzedawania kwiatków? Przemilczała instrukcję obsługi kwiatka do jej głowy.
-Uważaj jak chcesz. - właśnie w jej głowie przełączyła się dźwignia na Terminator. Może bez przesady, ale coś w tym stylu. Ostatnio klacz chodziła jakaś niewyżyta. Czy on na pewno chce to uwolnić?
-Mogę? Aż dziwne. Ale... No w sumie kochałam walczyć. Co???!!! On serio to mówi?! Ehh... To atak czy nie atak? Jakaś pogadanka na początek? Czy tak od razu o? Choć i tak się spodziewa, że zaatakuję. Kurdeeeee! Mam problem... - przedstawiła ten oto szereg wyrazów w swojej głowie. Trochę to zabrało czasu. Myślała... Kurde, aż dziwne.
-Nie znasz mnie. - odparła... Nie wiedziała jak go uderzyć. Bokiem? Może go zmylić.
Siwka ruszyła dzikim galopem, prosto na niego, ale odskoczyła zanim się zderzyli. Zawróciła i to samo, tylko gdy przyszedł czas na odskakiwanie ona wzięła się w obroty i uderzyła całym swoim bokiem, zresztą bardzo wytrzymałym w jego przód. Była dosyć szybka - capnęła zębami w jego szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 6:56 pm

Był pewien, że się nie myli. Zapach lasu wibrował w jego nozdrzach. Teoretycznie Villy nie przepadał za bezmyślnym naparzaniem się, ale mimo wszystko utaczanie krwi miało w sobie to pociągające coś. Coś, za czym tęsknił, bo mimo wszystko dobre napieprzanie się na kopyta zawsze sprawia trochę satysfakcji.
- Kochasz to... - mruknął niskim głosem. Wiedział, że tak jest. Zawsze umiał oceniać innych. - Nie krępuj się.
- Ale może chciałbym? - Powiedział to, ale się nie uśmiechnął. Prawa chrapa powędrowała w górę w złośliwym wyrazie twarzy, marszcząc długą i wiotką bliznę. Widział, jak przez jej ślepia przelatują myśli. Potrafił rozróżnić każdą z nich.
Gdy zaczęła galopować, poruszył kopytami w ziemi, gotowy. Wziął najpierw delikatny, a potem ostrzejszy rozbieg. Wpadła w niego, a on z całą swoją siłą wpadł w nią. Kropelki krwi spod jej zębów spłynęły po jego szyi, gdy popchnął Vitalię na ziemię, jednocześnie atakując ją zajadle przednimi nogami. Grzywa opadła mu na chrapy, zdmuchnął ją wściekłym parsknięciem i odskoczył szybko, przygotowując się do zadania kolejnego ciosu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 7:26 pm

Vicia została popchnięta, ale udało jej się wgryźć w jego szyję. Przewróciła się, ale zdążyła wstać i dosyć łagodnie przyjąć atak z jego strony. Odskoczył jak oparzony. Odeszła parę kroków i spojrzała na niego z swoimi zwężonymi źrenicami (niczego nie ćpała, żeby nie było). Okrążyła go, w razie czego odskakując, jakby od razu się rzucał.
- Łagodny wiatr, postanowił mnie przećwiczyć... I co? Może i rzuca się jak opętany, z tymi ranami po kwiatku i pięknym krwistym tatuażem na szyi, stworzonym przeze mnie. Ale ja jestem wytrzymalsza. Dosłownie i przenośni. Rzucasz się do mojej gardzieli?! Starszy jesteś ode mnie, ale ja jestem równie dobra. Tylko... masz tylko większe predyspozycje w danej dziedzinie, a dla Ciebie ja jestem tak samo groźna. Gdy Ty już się zmęczysz to ja będę gotowa zadać Ci niby ostateczny cios. Wszystko wytrwam. - w głowie urządziła sobie szybki monolog podczas obchodzenia ogiera, nie odznaczający się na jej spojrzeniu.
Nie będę Ci teraz urządzać pogadanki... - odpowiedziała ze stoickim spokojem.
Klacz majestatycznie uniosła dumnie ogon i zauważyła pewien fakt - była trochę bardziej krępa od niego (minimalnie jednakże). Podgalopowała te kilka kroków dzielące ich i wskoczyła mu z prawej strony na plecy. Trzymała się przednimi kopytami, stworzyła wieszak. Haki były z lewej strony. Obciążała sam środek konia i z drugiej strony rozdarła kolejną część jego szyi swoimi zębami. Była co najmniej wściekła. Potrzymała go przez chwilę, a jeśli ją zrzucił to odbiegła pewien kawałek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 8:02 pm

Patrzył na nią kpiąco, dyszał już nieco, ale mięśnie rozgrzały się ochotą. Patrzył, ile zapiekłej dumy było w oczach tej kobyły, jak wysoko machała swoim ego niby chorągiewką. Z pewnością był taki sam, ale... czy w innej sytuacji, bardziej wymagającej ona znalazłaby w sobie tę samą siłę? Niszczycielską siłę, która sprawiała, że może burzyć wszelki porządek rzeczy? Ten ogień pali się, ale ciągle potrzebuje czegoś, co go podtrzyma. Może karmić się tylko powietrzem, ale w końcu przyjdzie mu się zmierzyć z metalem... czy wtedy okaże się dość potężny, aby sprawić, by rozbłysł?
Zakręcił młyńca zadem i gdy już na niego skakała, z całą swoją siłą kopnął zadnimi nogami ją w pierś i nasadę szyi, trafiając w kości i blokując impet wyskoku siwej. Bryknął, odzyskując nadwątloną równowagę i stanął dęba, by odpędzić od siebie złą jak osa klacz. W przeciwieństwie do niej, do każdego ataku podchodził na zimno i całkiem nieemocjonalnie. Obiegł ją kłusem, szukając okazji do ataku, a przy tym również trzymając się z dala od jej zębów.
Wyzywająco machnął pyskiem. Czuł, że trochę się męczy, więc ona to skończy. znał swoje ciało aż za dobrze. Pojedyncza kropla krwi przecięła zakrzepły ślad swojej różanej poprzedniczki, tworząc majestatyczny i ledwie widoczny X na jego piersi. Będzie miał po niej pamiątkę na pięć minut. Chociaż planował spędzić z siwą trochę więcej czasu . Zielone, jadowite oczka błysnęły zachęcająco. Kręciły go takie klacze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 9:06 pm

Może i była dumna, ale co ma siedzieć pod drzewem niczym jakiś tchórzliwy gówniak? Nie zamierzała powstrzymywać się w czymkolwiek, tylko najpierw musiała się podtrenować, a on chwilowo miał jej w tym pomóc. Dostała z młynka tylnych kopyt, a na jej piersi pojawił się siniak. Przeżyje. Nieraz takie miała, a ta adrenalina, którą dostaje w dużej ilości podczas jakiejkolwiek walki nie pozwalała jej odczuwać bólu. Zdążyła odskoczyć, gdy ogier postanowił ją odpędzić, stając dęba i wierzgając przednimi nogami. Cicho zarżała i pobiegła większe koło, musiała rozruszać swoje przed chwilą uderzone kości. Już widziała po nim, że już więcej nie zaatakuje. Może i był ogólnie silniejszy, ale brakowało mu wytrzymałości. Przewróciła szarymi oczyma. Teraz to dokończy, ale w jaki sposób? Na pewno nie zabije, bo sama jest jeszcze na pewnej rezerwie sił, ale na coś to może przeznaczyć. Zostawi na nim krótkotrwały ślad, ale potem pewnie zniknie z jego życia i tyle go widziała.
Zawsze są tacy sami, a ten tu to pewnie nie wyjątek. - pomyślała.
Podkłusowała do niego i z półobrotu strzeliła tylnymi nogami w jego łopatkę, a następnie agresywnie obeszła się z opcją: "używam zęby, po raz kolejny" na twojej szyi. Było to najsilniejsze z tych trzech ugryzień. Położyła uszy i zarżała, lekko odskakując i grożąc trochę tylną nogą.

Z powodu faktu, że była to partnerska walka, energia została nie naruszona.

Vitalia i Vilgefortz otrzymują 3PD.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Sob Lip 01, 2017 11:47 pm

Strzał w łopatkę był w jej wykonaniu na tyle ładny, że Vil efektownie obrócił się, zwinął w powietrzu i łagodnie opadł na ziemię, wzruszywszy tylko grzywą, by zęby Vitalii jak najmniej uraziły skórę. Kropelki krwi i śliny kobyły zamigotały jak diamenciki w koronie na jego grzywie. Uniósł lekko głowę, słońce zaświeciło w jego zielonych oczach.
- No, nie było tak źle - mruknął, leniwie się podnosząc, a jego oddech wyrównał się. - Krew i kwiatki to bardzo poetyckie połączenie - dodał, patrząc na nią z wąskim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Nie Lip 02, 2017 10:07 am

Gdyby nie to, że Vitalia nie miała siły do dalszego ataku - dobiłaby go z chęcią. Lubiła go, ale po prostu rozjuszył ją - niczym zaprogramowana maszyna do kresu swojej siły walczy tylko po to by wygrać. Vitalia była prawie taka sama. Dziko odrzuciła głowę i dała ogierowi spokój, niech sobie jeszcze chłopak pożyje.
- Zawsze może być lepiej. - ni powiedziała ni warknęła. Jeszcze nie ochłonęła z emocji. Zawsze tak jakoś z innymi końmi walczyła tylko nimi. Prawie, że się nimi żywiła, ale podczas walki z jakimś drapieżnikiem - tu czysto mózgiem pracowała. Coś ją zawsze ekscytowało w takich walkach, ale co dokładnie - sama nie wiedziała. Odkłusowała parę metrów i bryknęła dla zupełnego rozładowania energii i jej tych odczuć. Przemilczała kwestię ogiera o krwi, kwiatkach z ich kwiaciarni i poezji.
- Niedowiary, że jest w stanie teraz o tym myśleć... - skomentowała to w myślach. Podeszła do najbliższej kępki trawy i zaczęła ją powoli skubać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Nie Lip 02, 2017 5:16 pm

Wodził za nią ślepiami modliszki, a potem zakląskał językiem.
- Nie spełniliśmy widać swoich oczekiwań - powiedział spokojnie i ziewnął, przyglądając się, jak bryka i rozładowuje niespożytkowaną energię. Miała w sobie tyle wigoru, młoda krew wrzała i kipiała szybciej niż mleko. Za szybko, za szybko, mała rybko... Złe szepty, chochlicze śmiechy w jego pokręconej głowie zamykały mu oczy i kazały szukać przyszłości. Musiał iść na ślepo, przez całe swoje życie. Można było porównać go do dziecka, któremu wydaje się, że trzyma za rękę swoją mamusię, a potem okazuje się, że to tylko manekin przed sklepową witryną, a mamusia leży martwa w jakiejś ciemnej melinie, w kałuży krwi, piwa i cieczy z potłuczonych strzykawek. Takie dziecko dorasta szybko i nie ma absolutnie żadnych złudzeń, jest chciwe, zazdrosne i okrutne. Ciemna strona Mocy. - Na tej działce... - dodał, w zasadzie sam do siebie i znowu opadł na plecy, by porządnie się wytarzać w świeżej trawie, a myśli puściły się daleko przed niego i jego życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Pon Lip 03, 2017 3:10 pm

- O jakiej działce on znów mówi? Z księżyca się urwał? Z ciemnej strony zapewnie, jeśli to prawda. - pomyślała i przetrząsnęła natrętną grzywkę z oczu. Kopnęła w powietrze i cicho zarżała. Potrząsnęła głową, a jej wzrok śledził wszelkie ruchy.
- Czy coś się Tobie stało? - spytała niby zmartwiona.. Zachowywał się jak opętany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Pon Lip 03, 2017 3:15 pm

Wzdrygnął się lekko, gdy promień słońca zanadto go zagrzał.
- Aktualnie się tarzam, Vitalio - prychnął z iskrą w oczach, jakby siwa powiedziała coś naprawdę głupiego, i przewrócił się na drugi bok. - Więc nie. Raczej nie.
Trzepnął ogonem w powietrzu jak czarnym biczem. Jakiś komar właśnie stracił swoje wątłe życie.
Wstał i podszedł do niej powoli, zachowując powściągliwy wyraz twarzy. Jesteś nad wyraz ładna, mówiło jego spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Pon Lip 03, 2017 3:32 pm

Siwej wydało się, że ogier traktuje ją jak idiotkę. Oczywiście, ona uważała zupełnie co innego. Samodoskonalenie. Ciekawe czy także temu tu się to przyda. Podszedł do niej, ale i jego wzrok był taki irytujący.
- Ładna, powiadasz? Rzeczy mogą być ładne!!! Dalej tak myślisz?! - pomyślała, ale również równie dobrze odbiła to na swoim wzroku. Trzepnęła ogonem. Była choć ciutkę zła. Zrobiła dziurę nogą w ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Pon Lip 03, 2017 3:47 pm

Książęta z bajki nie istnieją.
Uśmiechnął się lekko, przyjaźnie już, bo wiedział, że nic z tego nie będzie. Przychodzi czas, gdy należy tylko machnąć ogonem na wszystko, a jemu przychodziło to nad wyraz łatwo. Do niczego i nikogo nie należał ani się nie przywiązywał.
Rzeczy mogą być też piękne, a nawet seksowne.
Dlaczego aż tak się czepiała mentalnie tych określeń?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Wto Lip 04, 2017 7:31 am

Ehhhhh... Nie zrozumiesz, nie ważne to już jest. - odpowiedział jej wzrok. Czuła się lekko urażona, ale w gruncie rzeczy już jej prawie przeszło. Powąchała kępkę trawy. Miała intrygujący zapach, a ona podążając za tą interesującą wonią. Zaprowadziła ją do spojrzenia w oczy Vil. Były jaskrawo zielone... Czyż to nie romantyczne? Może trochę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Wto Lip 04, 2017 7:51 am

Odwrócił wzrok i spojrzał gdzieś dalej, następne myśli zachowując tylko dla siebie.
Nie traktuję cię jak rzecz, głuptasko.
Zamiótł ogonem po ziemi, poruszając końcówką listki i gałązki na ziemi.
- Chcesz, żebym już sobie poszedł? - zapytał rzeczowo, uśmiech powoli znikał z jego twarzy. W zasadzie, planował pójść, czy sobie tego zażyczy, czy nie. Podszedł jednak do niej, na przekór sobie, i musnął pyskiem jej ucho. Zaraz się odsunął. Żeby go nie zabiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Wto Lip 04, 2017 8:22 am

Vitalia niespokojnie się przekręciła. Miał sobie pójść?! Jakie to smutne. Szczerze mówiąc byłaby zawiedzona. Seriooo, życie!?
- Skądże. Dlaczego tak myślisz? - spytała, a jej uszy postawiły się na sztorc. Nie tak sobie to wyobrażała. Prychnęła i nie zabiła ogiera przy dotknięciu jej... Aż dziwne, ale jednak. Odwzajemniła musnięcie, pyskiem i przysunęła się bliżej do ogiera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Wto Lip 04, 2017 9:52 am

Uniósł lekko brwi, kryjąc zaskoczenie i zadumę nad naturą klaczy. A więc nie chciała tego? Myślałem,
że chce się mnie pozbyć. Czy ja kiedyś pojmę żeński umysł?

- Wydajesz się mnie nie lubić - rzekł, zbliżając się i podgryzając z zadowoleniem jej kłąb, a potem sunąc nieprzerwanie pyskiem po smukłym, białym grzbiecie. Była naprawdę pociągająca. - Ale może to tylko złudzenie? - Mało która kobyłka lubiła Vilgefortza. A on nie miał z tym najmniejszego problemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Wto Lip 04, 2017 1:20 pm

- Nigdy nie pojmiesz rozmyślań jakichkolwiek klaczy. To za trudne dla takich jak Ty... - podjęła ich ponowną rozmowę wzroku klacz. Siwa była bardzo zmienna pod względem decyzji.
- Nie lubię Cię mniej niż więcej kocham. - teraz domyśl się sensu. Nie zaprotestowała na poczynania ogiera. Trąciła go w zad i cicho zarżała.

5 linijek minimalnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Villefort

avatar

Join date : 30/06/2017

PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   Wto Lip 04, 2017 1:53 pm

Może wcale nie chcę... może to nie ta zagadka, której rozwiązania łaknę.
Odwzajemnił trącenie, delikatnie przesunął pyskiem od kłębu Vitalii przez jej grzbiet aż do zadu i zaczął delikatnie naruszać okolicę ud miękkimi wargami.
- Nie wiem, co właśnie powiedziałaś - rzekł, nieco rozbawiony. - Ale jeśli tego pragniesz... mogę zostać... chwilę dłużej. - Zaczął powolutku gładzić chrapami jej rzep ogonowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Droga do wodopoju   

Powrót do góry Go down
 
Droga do wodopoju
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cavallo :: Strefa fabularna :: Bezkresny Step-
Skocz do: