konie
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Popol Vuh

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Join date : 24/06/2017

PisanieTemat: Popol Vuh   Sro Lip 12, 2017 10:31 am

Jest to niewielka, pusta przestrzeń, którą obrastają wokół drzewa z wyrytymi nożem twarzami. Niektóre się uśmiechają, inne płaczą. Mówi się, że w roślinach zaklęte są dusze przodków. Na środku znajduje się niegłęboki krater, który wygląda na pozostałość po jakimś wybuchu. Można bez problemu do niego wejść oraz wyjść. Jest porośnięty roślinami, zapowiada się na to, że niedługo dziura całkowicie zniknie, ponieważ niegdyś była dużo głębsza.


Legendę o tym miejscu stworzyli niegdyś zamieszkujący te tereny Indianie. Wierzyli, że miał miejsce tu wybuch, który rozpoczął istnienie świata. Tepeu i Gimitzue, którzy byli Światłem i Ciemnością, połączyli do tego swe siły, tak, by powstało życie, które jest połączeniem zła i dobra. Dlatego plemię wyryło w drzewach różne twarze- tak, by symbolizować wartości na świecie. Mówi się, że odprawiane były tu różne, pradawne rytuały. Na tą chwilę jednak szwendają tu się jedynie zwierzęta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cavallo.forumpolish.com
Sanaiko

avatar

Join date : 12/07/2017

PisanieTemat: Re: Popol Vuh   Czw Lip 13, 2017 11:50 am

Było już trochę ciemno; nastał wieczór. Sana stawiała drobne kroczki. Żywiczny zapach lasu kusił ją, ciągnął do zwiedzania. Nie bała się ciemności, była odważną, małą wojowniczką. Wysoko wyciągała szyję, oglądała drzewa. Powykrzywiane twarze drzew intrygowały ją. Podeszła do jednego z nich, zastygłego w grymasie strachu. Długo na nie patrzyła, a potem poszła dalej, uważnie stawiała kopytka.. nic jej to jednak nie dało, bowiem natrafiła nogą ma zdradziecką kępkę i... zjechała na zadku do samego krateru. Nie przestraszyła się; zaparła z całych sił nogami i zaklęła. Chorela!, brzmiało jej ulubione przekleństwo. Wciąż nie wymawiała go poprawnie. Wstała i rozejrzała się po kraterze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banderas

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Popol Vuh   Czw Lip 13, 2017 12:09 pm

Przybył tu jak to miał w zwyczaju, wyciągniętym kłusem. Pęciny świetnie amortyzowały wstrząsy towarzyszące przy takiej prędkości, a lekkie balansowanie całym ciałem pomagało w utrzymaniu nienagannej równowagi.
Ogierowi przydarzyło się w najbliższym czasie wiele rzeczy. Przede wszystkim zebrał harem oraz stał się partnerem dwóch pięknych klaczy. Zdążył już nawet je pokryć, tak, by w jego stadzie powiększyła się liczba członków. Swojego syna widział zaraz po porodzie, był z niego niesamowicie dumny. Nie było wątpliwości co do tego, że wyrośnie na znakomitego przywódcę... Ale co z Reirą?
Klacz zaginęła jakiś czas temu, a ogier mimo długich poszukiwań nie znalazł jej. Była źrebna, był tego pewien, dlatego ta sprawa niesamowicie go stresowała. Co mogło się z nimi stać?
Gdy przybył w pobliże krateru, jego oczom ukazało się małe, nieporadne źrebię. Czy to możliwe?- myśli wdarły się w jego umysł, lecz kiedy rozejrzał się wokoło, przekonał się, że jest z źrebakiem sam na sam. Podbiegł go niej, spokojnie, by nie przestraszyć kobyłki.
- Witaj... Jak Ci na imię?- zapytał spokojnie, lecz w jego oczach malowało się przerażenie. To mogła być jego córka, a po dokładnemu przyjrzeniu się, ot musiała być jego córka... Nie wiedział kompletnie jak się do tego zabrać. - Kochanie... Wiesz kim jestem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanaiko

avatar

Join date : 12/07/2017

PisanieTemat: Re: Popol Vuh   Czw Lip 13, 2017 12:26 pm

Rozszerzyła chrapki, czując zbliżającego się ogiera, słysząc rumor, jaki robił podczas galopu. Stanęła na pewniejszych nogach, szybka i gibka, gotowa do czmychnięcia w las, który ostatnio stał się jej azylem. Dawał schronienie, pokarm. Nawet samotne źrebię mogło przetrwać w nim dość długi czas, jak się okazało. Sana lubiła radzić sobie sama, bez żadnej opieki, która wszystkiego jej zabrania i uważa się za jedyne i słuszne źródło życiowej mądrości i prawdy.
- Ty jesteś Banderas - oceniła ogiera wprawnym okiem, pojmując, kogo właśnie spotkała. - Ty jesteś mój tata! - zawołała i w kilku sarnich susach dopadła go i uścisnęła mocno, zadowolona i triumfująca. Rzeczywiście, ciemny krater pośrodku lasu, do tego prawie nocą, był idealnym miejscem na rodzinne spotkania. Sanaiko pokręciła głową z rezygnacją, pocierając pyskiem o kłąb swojego taty - a przynajmniej próbując, bo wciąż jeszcze była niska. Odsunęła się, strzeliła krótkim ogonem.
- Co się stało z mamą? - Zrobiłeś jej coś złego i już cię nie chce?, pytały jej ciemne oczka. Wciąż była gotowa, by prysnąć do lasu, ale trwała niewzruszenie, ciekawie ziorając ślepkami na Banderasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yanda

avatar

Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Popol Vuh   Czw Lip 13, 2017 12:35 pm

Yanda galopowała równo po twardej ziemi. Wsłuchiwała się w swój spokojny, równy oddech, wczuwała w rytm swoich kroków, w ruch mięśni. Wiatr delikatnie rozwiewał jej grzwę, która falowała na niej niczym proporzec.
Kasztanka zatrzymała się dopiero przed jednym z drzew, wryła kopyta w ziemię, tak że drobinki podłoża rozprysnęły się w powietrzu. Uspokoiła oddech, czuła gorąco rozgrzanych mięśni, pot który zrosił skórę.
Słyszała czyjeś głosy, czuła zmieszane se sobą zapachy. Ruszyła stępem i już po chwili zobaczyła przed sobą ogiera i źrebię. Banderas.-pomyślała, przypominając sobie ich spotkanie, które trwało zaledwie kilka minut.
Nie była pewna, czy to odpowiedni moment na podejście i zaczęcie rozmowy, jednak szybko wypuściła te myśli w las. -Witajcie.-skinęła głową do ogiera, po czym spojrzała na klacz uśmiechając się do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanaiko

avatar

Join date : 12/07/2017

PisanieTemat: Re: Popol Vuh   Czw Lip 13, 2017 1:09 pm

//przepraszam za nietrzymanie kolejki ale im więcej napiszę tym szybciej dorosne hahah

Sanaiko uniosła ostrożnie głowę, bo oto zbliżała się kolejna osoba, tym razem klacz. Zapach potu i wysiłku niósł się daleko przed nią. Klaczka poruszyła kopytami, ale wiedziała, że w razie czego ojciec ją obroni. Kasztanowata pojawiła się tuż obok nich, uśmiechała się do Sany, więc Sana odpowiedziała tym samym.
- Dzień dobry pani! Bardzo pani ładna - uznała, mierząc ją fachowym i charakterystycznie szczerym okiem źrebięcia. Kasztanowata sierść przypadła jej do gustu. Zagadką było, kogo Sanaiko na wstępie obdarza swoją przyjaźnią, a do kogo podchodzi nieufnie. Tak czy inaczej, nieznajoma znalazła się w pierwszej kategorii. Klaczka spojrzała na ojca, żeby zobaczyć, czy rozpoznaje nowo przybyłą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banderas

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Popol Vuh   Nie Lip 16, 2017 9:51 am

// kochani, wybaczcie, ale zawody konne zrobiły swoje ;c

Jego oddech znacząco przyśpieszył, mimo, że właśnie stał. Spotkał tu własną córkę, na Boga, rozpoznała go... Próbował wytłumaczyć sobie nieobecność Reiry tutaj, poruszał nerwowo oczyma, jednak im dalej w to brnął tym rozumiał to lepiej, a wyszukiwanie innych scenariuszy stawało się wręcz tandetne.
Objął szyją córkę, kiedy ta wtuliła się w niego. Poczuł szczęście, ona tu była, żywa i zdrowa... Spędził wiele czasu na poszukiwaniach, wreszcie przyniosły one upragione owoce... Bądź tylko połowę owocu.
- Mama...- nie wiedział, co ma powiedzieć córce. Banderas z pewnością musiałby przemierzyć kolejne połacie okolic, by znaleźć w końcu Reirę, bądź też jej trupa. Na tą myśl dreszcze przebiegły przez jego skórę. -Mama zginęła...- odrzekł wreszcie, przymykając jakby w bólu oczy.
Gwałtwownie odwrócił głowę, kiedy usłyszał kasztanowatą klacz. Znał ją, spotkali się w wdonym zbiorniku, lecz ona oświadczając swoje członkostwo w innym haremie odeszła. Czego więc chciała? Czego szukała?
- Witaj Yanda...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yanda

avatar

Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Popol Vuh   Nie Lip 16, 2017 10:55 am

Czy aby na pewno powinna tu być? Nie. Zły moment na znalezienie się właśnie w takiej sytuacji. Jednak widocznie los tak wybrał..
Uśmiechnęła się do klaczy słysząc jej słowa, po czym zaśmiała się cicho. Urocza.- pomyślała, patrząc na źrebie. Dziękuję, ty również.- powiedziała, ponownie posyłając uśmiech.
Ta noc przyniosła ze sobą miliony gwiazd.Świat spowija mgła mroku i ciemności w naturze właśnie teraz, zaczyna zmieniać się świat, nierzadko właśnie wtedy życie zaczyna w pełni rozkwitać. Ukołysana trawa faluje rytmicznie, dając złudne wrażenie ukołysanego oceanu zieleni. Oceanu, w którym zwierzęta znajdują schronienie, nierzadko oazę bezpieczeństwa i spokoju.
Słychać było granie świerszczy, wycie wilków, pohukiwanie sów, które to właśnie teraz rozpoczynają swoje życie łowcy. Co jakiś czas, w świetle wschodzących gwiazd i księżyca, przemyka zwierzyna, nadając temu miejscu wyjątkowo dużo tajemniczości.
Klacz wyprostowała się, po czym posłała ogierowi dość poważne spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banderas

avatar

Join date : 02/07/2017

PisanieTemat: Re: Popol Vuh   Pon Lip 17, 2017 10:59 am

Miał mało czasu, by podjąć decyzję. Niosła ona ze sobą ryzyko, lecz zostawienie źrebięcia samego oznaczałoby dla niego śmierć. Nie mógł do tego dopuścić, to jego rodzona córka, druga w kolei zaraz po Ayu.
Podszedł bliżej Yandy, wysoko unosząc głowę. Wyglądał poważnie, zarazem wspaniale.
- Posłuchaj - zaczął, jego głos był gładki jak tafla stojącej wody. - To źrebię straciło matkę...- kontynuował, spuścił wzrok na wspomnienie o Reirze, jednak po kilku chwilach uniósł go z powrotem, patrząc w oczy klaczy. - Jeśli poświęciłabyś się, by zaopiekować się nią, byłbym Ci dozgonnie wdzięczny- dokończył, jego wzrok był nieruchomy, oczekujący odpowiedzi. Obawiał się jej w sercu, lecz nie mógł dać po sobie tego poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Popol Vuh   

Powrót do góry Go down
 
Popol Vuh
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cavallo :: Strefa fabularna :: Dolina Wodospadu-
Skocz do: